Strony

sobota, 10 maja 2014

Potter kontra Kleks

Nagrywanie filmu na lekcji to nie jest działanie ad hoc. Trzeba zaplanować całą serię działań poprzedzających, a film powinien być finałem (chyba, że ma być podstawą do dyskusji, ale to już jest całkiem inna metoda, o której już była mowa m.in. w "lekcji o misiu").

Najlepiej wykorzystywać film jako podsumowanie lektur. W tym przypadku literatura fantastyczna pośrednio  posłużyła powtórzeniu cech baśni, elementów narracji fabularnej, wyznaczników gatunkowych prozy. Zazwyczaj używam metod komparatystycznych, nie zostawiam uczniów w izolowanym zbiorze cech danego teksu, gdyż to ani nie przybliża treści, ani nie czyni lektury wartej zapamiętania na czas egzaminu. Zadanie twórcze (jak w tym przypadku film) jest wykorzystywane w funkcji utrwalenia - podświadomie moderuję, by przekonać się, że uczeń zrozumiał rolę epoki, pisarza, grupy społeczno-kulturowej dla rozumienia struktury i treści danego tekstu. Analizowanie zachowań postaci i tzw. "towarzystwa opozycyjnego" (czyli analogii w strukturze kontrastu), mija się z moimi metodami, bo moje podświadomie odziedziczone po modernizmie zatracanie się wyłącza potrzebę konstruktywizmu, a motywuje do tworzenia związków i relacji wykraczających ponad schemat (w tym też żmudne, łopatologiczne wypisywanie w punktach, czy tworzenie planów wydarzeń, co nie znaczy, że całkiem wyłączyłam te metody z mojego repozytorium - po prostu rzadko się do nich odnoszę). 


poniedziałek, 5 maja 2014

Z lekturą można inaczej

Teksty wielowątkowe wymagają większego skupienia uczniów, ale również zabiera dużo czasu ich omawianie formalne (niektórzy tworzą żmudne plany wydarzeń, obejmujące kilkanaście punktów i podpunktów lub łopatologicznie wymieniają elementy świata przedstawionego, co w efekcie zlewa się uczniom i w pamięci pozostaje im kompilacja wszystkich poznanych lektur, przypominająca przeżutą kulkę papieru, bezkształtną kluskę, która do niczego im potem nie posłuży, a już z pewnością nie skorzystają z tej "kluski" w praktyce, a przecież po to czytają imho, by przemyślenia autora X przydały im się w życiu, lub by mogli świadomie powiedzieć temuż autorowi, chociażby to "powiedzenie" miało przybrać formę rozprawki, felietonu, recenzji, eseju, że nie pozostają z nim w zgodzie...- tak, wiem, idealizm nauczycielski).

Pomysłem na przybliżenie uczniom tekstu, emocjonalne związanie ich z treścią i przesłaniem, może być prowadzenie wszelkich gier, zmierzających do sięgnięcia przez ucznia po tekst utworu.

Wśród uczniów szkoły podstawowej może być to tworzenie książeczek, jak te poniżej (program pozjadał moim uczniom polskie znaki - choć wklejaliśmy do okienek prosto z notatnika, nic też nie dało przekodowanie z Notepadzie - na etapie projektu były, a po upublicznieniu zostały zjedzone -  i było z tym dużo zabawy, bo zgłębialiśmy też sens żarłoczności czegoś, co żyje tylko dzięki cyfrom...):