niedziela, 21 lutego 2021

Prezentacje na zajęcia online

Poniżej zebrane przeze mnie prezentacje i ćwiczenia stworzone przez różnych polonistów i polonistki. Udostępnione przez autorów do wykorzystania (każdy materiał jest podpisany).

"Rok 1984" George'a Orwella w rozproszeniu

Propozycja kilku lekcji na podstawie powieści George'a Orwella wraz z kontekstami i nawiązaniami.

Spis treści:

Zamykanie ust prawdzie

Nowomowa

Ewaporowanie i wróg systemu

Struktura orwellowskiego świata

Członek Partii

Antyutopia a chaos



Zamykanie ust prawdzie

Proces redagowania słownika w "Roku 1984" (materiał z książki "Między tekstami cz.5" GWO)


Warto zwrócić uwagę na zagadnienia:
- skutki eliminacji słów (jak wpływa na użytkownika języka niedobór przymiotników, a jak rzeczowników, czy czasowników - brak możliwości wyrażenia siebie, swojej podmiotowości, brak form słownego sprzeciwu),
- w jakim celu usuwa się słowa?
- czym jest myślozbrodnia?
- jak zachowuje się Syme w trakcie opisywania procesu edycji kolejnego wydania słownika?

Z czym połączyć?
- "Człowiek z marmuru" reż. A. Wajda - szczególnie poniższa scena ukazuje proces ograniczania bohaterce możliwości odnośnie filmu, który chce nakręcić o przodowniku pracy. Zwraca uwagę sposób zwracania się do bohaterki oraz uzasadnianie "przydatności" tego rodzaju filmu.

Inne wskazówki odnośnie "Człowieka z marmuru": Filmoteka SzkolnaEdukacja FilmowaCulture.

Pomysły filmowe i powieściowe:
"Pocztówki z republiki absurdu" reż. J. Holoubek (dostępne w Ninatece
Philip K. Dick "Człowiek z Wysokiego Zamku" (jest tez serial - tu informacje)
"Rok 1983" reż. J. Long (tutaj informacje)

Wiersze:
Cz. Miłosz "Który skrzywdziłeś" (film A. Wajdy w kontekście powinności artysty wobec człowieka "prostego", symboliczna scena filmowania rzeźby Birkuta, bezsilność jednostki wobec systemu - tortury Winstona, odrzucenie miłości przez Julię w utworze Orwella)
S. Barańczak "Czyste ręce" (siła cenzury)
19.12.79: Czyste ręce 

Palce młodego porucznika Służby Bezpieczeństwa, 
który w komisariacie dworcowym wertował, 
podnosząc na mnie co chwila pełen wyrzutu wzrok, 
wydobyte z moich bagaży
rysunki Jana Lebensteina, 

nie zostawiły na papierze żadnych śladów. 

Dziwne. 

Nie żebym się spodziewał plam krwi, smug potu, brudu, 
czy choćby tłustych odcisków, które podobno zostawiał na książkach 
lubiący czytać przy jedzeniu Wielki Nauczyciel Ludzkości: 
praca młodego porucznika Służby Bezpieczeństwa 
jest czysta, 
on sam ma tytuł magistra praw 
i nawyk higieny osobistej, wyniesione 
z kulturalnej, 
inteligentnej rodziny.
 
A jednak 
byłoby jakoś naturalniej, 
gdyby na naszych wierszach, rysunkach, dziennikach i mózgach 
pozostawiali, choćby na pamiątkę, 
swój niepowtarzalny (linie papilarne!) ślad 
ci najwnikliwsi z odbiorców współczesnej sztuki; 
zwłaszcza gdy ocalają ją od zagłady jednym niechętnym zdaniem: 
"No dobra, 
ostatecznie 
możemy panu tego nie konfiskować."




Nowomowa, urzędowy język Oceanii, została opracowana zgodnie z ideologicznymi potrzebami angsocu, czyli socjalizmu angielskiego.

Fragmenty utworu Orwella oraz teksty krytycznoliterackie i psychologiczne do analizy (źródło tutaj).
Nowomowa jako język totalitaryzmu (Leksykon PRL, VOD)
Echa nowomowy współcześnie (źródło artykułu).
Język w służbie propagandy - materiał autorski
Postaci kobiece oczami mężczyzn - materiał autorski
Plakaty i propaganda (prezentacja)


Prof. Roszkowski: "Komuniści próbowali zmobilizować w Polsce w marcu 1968 r. najciemniejsze siły drzemiące w każdym społeczeństwie - szowinizm, rasizm i ksenofobię - by rozegrać swoje porachunki oraz przesłonić istotne przyczyny permanentnego kryzysu społecznego w PRL, oduczyć Polaków racjonalnego myślenia i uczynić wspólnikami w walce z urojonym wrogiem”. [cytat za portalem historycznym Dzieje]

Wykorzystanie przemówień politycznych:
- przypomnienie wydarzeń poprzedzających (opozycja wewnątrz PZPR - Moczar, aresztowanie reformatorów - K. Modzelewskiego i J. Kuronia, mała stabilizacja i odwilż, pozwolenie na pokazywanie prawdy PRL w filmach - odwaga społeczna, nadzieje związane z Gomułką)
- wspólne z uczniami ustalenie, jak władza w tamtym czasie powinna zareagować na niepokoje społeczne, podwyżki cen (notujemy wszystkie skojarzenia, ale uczniowie zapewne skupią się na dwóch: stłumienie siłowe lub ulgi i załagodzenie konfliktu - jako prowadzący skupiamy się na drugiej metodzie, podkreślając działania rządzących w czasie odwilży - amnestie, łagodzenie czasu socrealizmu rozdawnictwem np. telewizory, meblościanki
- prezentacja filmu https://www.youtube.com/watch?v=XIkXLI-7aO0  - prosimy uczniów, by skupili się na tym, jak zachowała się władza wobec protestu studentów - po wyświetleniu filmu staram się to spisać np. w punktach pod hasłem “Metoda Gomułki”
- poczuciem wobec działań władzy powinien być wśród uczniów absurd
- bazując na faktach historycznych oraz analizie materiałów określamy z uczniami wspólnie, czemu to się udało: krótki czas od zakończenia wojny (konotacje ze słowem “nacjonalizm”), bliski czas od wojny sześciodniowej (wskazanie Izraela jako agresora), spisek Syjonistów, odwołanie do uczuć rodzicielskich, troska o młodzież (krzywdzenie młodzieży) odwołanie do etosu pracy (złe wykonywanie pracy, obowiązków nauczyciela)
- poproszenie uczniów o refleksje: czy Gomułka mówił to, co wpływało na szybką reakcję (demagogia), czy to, co wielu wstydziło się powiedzieć z powodu “niestosowności”, ale chciało (populizm).

Środki językowe stosowane w przemówieniach (G. Orwell "Folwark zwierzęcy"):
Niebawem wyszło na jaw, gdzie znikało mleko. Świnie wlewały je sobie codziennie do karmy. Tymczasem dojrzewały wczesne odmiany jabłek, a trawa w sadzie pokryła się owocami, które strącił wiatr. Zwierzęta były święcie przekonane, że spady zostaną podzielone po równo, jednak pewnego dnia ogłoszono, że mają zostać zebrane i przeniesione do siodłami - dla świń. Dały się słyszeć sarkania, ale nie odniosły żadnego skutku. Wszystkie świnie były w tym punkcie zgodne, nawet Snowball i Napoleon. Niezbędnych wyjaśnień udzielił Squealer.
- Towarzysze! - kwiczał głośno - chyba nie sądzicie, mam nadzieję, że my zjadamy jabłka i mleko, bo jesteśmy samolubni i żądamy przywilejów? Tak naprawdę, wielu z nas nie lubi ani jednego, ani drugiego. Sam nie przepadam za jabłkami. Naszym jedynym celem jest zachowanie zdrowia. Mleko i jabłka (dowiodła tego nauka, towarzysze) zawierają substancje niezbędne dla dobrego samopoczucia świń. My, świnie, pracujemy bowiem umysłami. Całe zarządzanie folwarkiem i jego organizacja spoczywają na naszych głowach. Dzień i noc trwamy na straży waszego dobrobytu. To dla własnego dobra pijemy mleko i zjadamy jabłka. Czy wiecie, co by było, gdybyśmy zaniedbali obowiązki? Wróciłby Jones! Tak, wróciłby Jones! Czy aby na pewno, towarzysze - kwiczał Squealer niemal z nutą błagania w głosie, kiwając się z boku na bok i szybko poruszając ogonkiem - czy aby na pewno nie ma wśród was nikogo, kto chciałby powrotu Jonesa?
Istotnie, jeśli zwierzęta były czegokolwiek zupełnie pewne, to tego, iż nie chcą powrotu Jonesa. Wobec takiego argumentu nie miały już nic do powiedzenia. Konieczność utrzymania świń w dobrym zdrowiu była aż nadto przekonywająca. Bez dalszych sporów wyrażono zatem zgodę, by zarówno mleko, jak strącone przez wiatr jabłka (oraz większość dojrzałych owoców, gdy zbierze się je z drzew) przypadły wyłącznie świniom.
Kontekst: piosenka zespołu Dezerter "Kłamstwo to nowa prawda".


Ewaporowanie i wróg systemu

Ewaporacja to jeden ze sposobów wymierzania kary w powieści „Rok 1984” Orwella. Ewaporacja była czymś gorszym niż kara śmierci, ponieważ oprócz egzekucji ofiara była też wymazywana z historii. Wszystkie wzmianki o osobie ewaporowanej były niszczone lub zmieniane, a mówienie o niej było karane również ewaporacją. Wśród członków Partii ewaporacja była najczęstszą karą. Osoby nienależące do partii były karane śmiercią lub zesłaniem do kolonii karnej.

"Myślozbrodni nie da się ukrywać wiecznie. Przez pewien czas, nawet przez lata, winowajca może unikać kary, ale prędzej czy później musi mu się powinąć noga. Aresztowania następowały nocą - zawsze nocą. Nagłe wyrwanie ze snu, brutalna dłoń szarpiąca cię za ramię, oślepiający blask latarki, wokół łóżka krąg surowych twarzy. Na ogół nie było procesów, żadnych komunikatów o aresztowaniu. Ludzie po prostu znikali - zawsze nocą. Twoje nazwisko usuwano z ksiąg metrykalnych, wymazywano każdy ślad tego, co robiłeś w życiu, twoje krótkie istnienie zostawało zdementowane i zapomniane. Likwidowano cię, unicestwiano; mówiono o tobie, że zostałeś ewaporowany."

Odniesienia do postępowania "władzy" z osobami niepasującymi lub niewygodnymi (odniesienie do teksów dystopijnych i kategorii wyrzutków, np. praca przymusowa na terenach skażonych "Opowieść podręcznej", traktowanie niezgodnych w serii V. Roth czy nienormatywnych w książce "Dawca" Loisa Lowry'ego oraz w filmie "Blade Runner 2049" reż. D. Villeneuve.

Komentarz: odniesienie do T. Borowskiego "U nas w Auschwitzu":

„Kiedyś chodziliśmy komandami do obozu. (…) Nadeszło DAW i dziesiątki innych komand i czekały przed bramą: dziesięć tysięcy mężczyzn i wtedy z FKL nadjechały samochody pełne nagich kobiet. Kobiety wyciągały ramiona i krzyczały: - Ratujcie nas! Jedziemy do gazu! Ratujcie nas! I przejechały koło nas w głębokim milczeniu dziesięciu tysięcy mężczyzn. Ani jeden człowiek nie poruszył się, ani jedna ręka nie podniosła się. Bo żywi zawsze mają rację przeciw umarłym”.

Kontekst i wstęp do dyskusji: Natalia Hatalska "Bracia Grimm, Orwell i współczesna cancel culture" (całość tutaj)



Dwójmyślenie w nowomowie oznacza demonstrowanie równoczesnej wiary w wiele poglądów sprzecznych pod względem logicznym. Stanowiła ścisły element angsocu i wiązała się ściśle z pojęciami takimi jak: zmienność przeszłości, regulacja faktów, czarnobiał oraz negacja obiektywnej rzeczywistości.

"Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim wyznawanie dwóch sprzecznych poglądów i wierzenie w oba naraz. Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty; równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołać w nim poczucie winy."
Głównym celem dwójmyślenia w powieści "Rok 1984" było uniemożliwienie obiektywnej oceny efektów działania Partii, a co za tym idzie — jakiejkolwiek skutecznej ich krytyki. Partia kontrolowała nie tylko historię (całościowa wymiana podręczników i publikacji historycznych), ale także język (cykliczna wymiana słowników nowomowy). Słowa płynnie zmieniały swoje znaczenie w zależności od bieżących potrzeb partii. 
„Kto rządzi przeszłością - głosił jeden ze sloganów Partii - w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”. Zarazem jednak przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była. Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. 
 Koronną demonstracją dwójmyślenia były trzy główne hasła Partii:

Wojna to pokój

Wolność to niewola

Ignorancja to siła

Główny bohater, Winston Smith, w niedostatecznym stopniu poddaje się masowej regulacji faktów, skąd wynika jego konflikt z systemem. 

Partia utrzymuje, jakoby nigdy nie było przymierza między Oceanią i Eurazją. On, Winston Smith, wie, że Oceanię zaledwie cztery lata temu łączył z Eurazją sojusz. Ale skąd czerpie tę wiedzę? Istnieje wyłącznie w jego świadomości, która i tak wkrótce zostanie unicestwiona. A jeśli wszyscy poza nim akceptują kłamstwo narzucone przez Partię — i powtarzają je również wszystkie dokumenty — wówczas wchodzi ono do historii i staje się prawdą. „Kto rządzi przeszłością — głosił jeden ze sloganów Partii — w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”. Zarazem jednak przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była. Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. Nazywano to „regulacją faktów”, a w nowomowie „dwójmyśleniem”

Postaci nierozumiejące systemu, naiwne: Kostylew ("Inny świat")

Postaci odnajdujące się w takim systemie: Bladaczka ("Ferdydurke"), sparaliżowane systemem "A. Czechow "Śmierć urzędnika".

Szczególna forma "dwójmyślenia" w realiach obozowych (T. Borowski "U nas w Auschwitzu"):

„Jakże to jest, że nikt nie krzyknie, nie plunie w twarz, nie rzuci się na pierś? Zdejmujemy czapkę przed esmanami wracającymi spod lasu, jak wyczytają, idziemy z nimi na śmierć i – nic? Głodujemy, mokniemy na deszczu, zabierają nam najbliższych. Widzisz: to mistyka. Oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka. Oto jest dzika bierność, której nic nie przełamie. A jedyna broń – to nasza liczba, której komory nie pomieszczą”.

Przyzwyczajenie do języka fałszu w wierszu S. Barańczaka z tomu „Dziennik poranny” 1972:

„Spójrzmy prawdzie w oczy” 

Spójrzmy prawdzie w oczy: w nieobecne
oczy potrąconego przypadkowo
przechodnia z podniesionym kołnierzem; w stężałe
oczy wzniesione ku tablicy z odjazdami
dalekobieżnych pociągów; w krótkowzroczne
oczy wpatrzone z bliska w gazetowy petit;
w oczy pośpiesznie obmywane rankiem
z nieposłusznego snu, pospiesznie ocierane
z dnia z łez nieposłusznych, pośpiesznie
zakrywane monetami, bo śmierć także jest
nieposłuszna, zbyt śpiesznie gna w ślepy zaułek
oczodołów; więc dajmy z siebie wszystko
na własność tym spojrzeniom, stańmy na wysokości
oczu, jak napis kredą na murze, odważmy się spojrzeć
prawdzie w te szare oczy, których z nas nie spuszcza,
które są wszędzie, wbite w chodnik pod stopami,
wlepione w afisz i utkwione w chmurach;
a choćby się pod nami nigdy nie ugięły
nogi, to jedno będzie nas umiało rzucić
na kolana.

Zasada ketmanu - Cz. Miłosz "Zniewolony umysł" (materiał z książki "Między tekstami GWO):



Człowiek wobec zagrożenia: humanizm laicki, heroizm egzystencjalizm (dr Rieux, A.Camus "Dżuma"),  konieczność doświadczenia klęski (A. Zagajewski "Klęska"):


Budowanie wroga w obszarze językowym:

- analiza satyry “Do króla” I. Krasickiego (źródło) pod kątem budowania obrazu wroga

- wypisanie wszystkich wad króla i uzasadnienia, dlaczego jest to wada (za młody - nie ma zmarszczek i siwizny, a to synonimy mądrości, nie pochodzi z dynastii królewskiej - dziedziczy się wiedzę o rządzeniu, był zwykłym szlachcicem - brak szacunku, konieczność zmiany myślenia poddanych o nim, ma nazwisko na -ski - poprzednikom przynosiło pecha, nieochrzczony - ma grzech pierworodny niezamazany, więc wszystko, co robi, jest podszyte złem, uczy się - liczy się siła w rządzeniu, zbyt łagodny - tylko strach wymusza posłuszeństwo, lubi naukowców - jest przez nich bałamucony)

- kto buduje taki obraz wroga (kim jest podmiot)


Budowanie wroga w powieści Orwella:

Celem ataków jest Emmanuel Goldstein. Występuje w powieści jedynie jako postać negatywna w filmikach propagandowych, prezentowanych w teleekranie. Nie można jednak wykluczyć, iż jest jedynie mistyfikacją rządu Oceanii. Według oficjalnej propagandy Partii Goldstein był kiedyś jednym z jej najważniejszych dostojników współpracujących z Wielkim Bratem, ale stał się kontrrewolucjonistą i uciekł do jednego z sąsiednich mocarstw. Goldstein jest Wrogiem Ludu, przywódcą Braterstwa – tajemniczej organizacji opozycyjnej, zajmującej się dywersją w Oceanii, a także domniemanym autorem Księgi demaskującej mechanizmy funkcjonowania angsocu. Przeciwko niemu są wykonywane w Oceanii ceremonie Dwóch Minut Nienawiści, które są spotkaniami propagandowymi obowiązkowymi dla członków Partii Zewnętrznej. W ich trakcie odtwarzany jest na teleekranie paszkwilancki w swojej treści filmik. Z jego treści wynika, że Goldstein jest Żydem. Mit o zagrożeniu dla porządku publicznego ze strony spisku Goldsteina i Braterstwa jest dla Partii uzasadnieniem terroru stosowanego przez Policję Myśli.

Językowy obraz świata a figura wroga/obcego/innego



Powyższe slajdy: materiał własny.

Plakaty  [ źródło: https://media.ceo.org.pl/aktualnosci/propaganda-tylko-w-prl-czy-rowniez-dzis CC2.0]
Okładki czasopism [ źródło: https://media.ceo.org.pl/aktualnosci/propaganda-tylko-w-prl-czy-rowniez-dzis CC2.0]

Ingerowanie w treść artykułów (do zestawienia z: fake-news, korpolang, Z. Herbert "Pan Cogito czyta gazetę", W. Szymborska "Pastylka"):

"Podczas gdy Winston pracował, trzy dalsze notatki wypadły z rury pneumatycznej, ale ponieważ dotyczyły prostych spraw, uporał się z nimi, zanim Dwie Minuty Nienawiści oderwały go od zajęć. Wróciwszy do swojej przegrody, zdjął z półki Słownik nowomowy, odsunął na bok mowopis, przetarł okulary i zabrał się do najtrudniejszego ze zleceń. Praca była największą radością w życiu Winstona. Przeważająca część jego obowiązków sprowadzała się do nudnej rutyny, lecz czasem zdarzały się sprawy tak złożone i trudne, że pochłaniały go bez reszty niczym zadania z wyższej matematyki - subtelne fałszerstwa, przy których zdany był wyłącznie na swoją znajomość zasad angsocu i własne wyczucie tego, czego Partia od niego oczekuje. Z takich zadań wywiązywał się znakomicie. Niekiedy powierzano mu nawet korygowanie artykułów wstępnych z “The Times”, pisanych od początku do końca w nowomowie. Rozwinął notatkę, którą wcześniej odłożył na bok. Jej treść była następująca: times 3.12.83 rel rozdn wb dwaplusbezdobrze nieobywatele nowa wersja 37 przedłprzeł antearchw. W staromowie można by to oddać w ten sposób: Relacja o rozkazie dziennym Wielkiego Brata zawarta w,, The Times” z 3 grudnia 1983 roku jest wielce niezadowalająca i zawiera wzmianki na temat nie istniejących osób. Należy napisać nową wersję i przedłożyć przełożonemu przed odesłaniem do archiwum."



Struktura orwellowskiego świata



"Gmach Ministerstwa Prawdy – w nowomowie Miniprawd – odbijał zdecydowanie od wszystkich innych budowli w okolicy. Była to ogromna piramida z lśniącego białego betonu, pnąca się tarasami w górę na wysokość trzystu metrów. Z okna swojego mieszkania Winston widział wyraźnie trzy hasła Partii, wymalowane starannie na białej fasadzie: WOJNA TO POKÓJ WOLNOŚĆ TO NIEWOLA IGNORANCJA TO SIŁA Mówiono, że gmach Ministerstwa Prawdy ma trzy tysiące pomieszczeń nad ziemią i tyleż samo pod ziemią. W Londynie istniały jeszcze tylko trzy budynki o podobnych rozmiarach i zbliżonym wyglądzie. Tak górowały nad resztą miasta, że z dachu Bloku Zwycięstwa dostrzegało się je wszystkie równocześnie. Mieściły cztery ministerstwa, składające się na aparat rządowy: Ministerstwo Prawdy, któremu podlegała prasa, rozrywka, oświata i sztuka, Ministerstwo Pokoju, które zajmowało się prowadzeniem wojny, Ministerstwo Miłości, które pilnowało ładu i porządku, wreszcie Ministerstwo Obfitości, sprawujące pieczę nad gospodarką. Ich nazwy, w nowomowie, brzmiały następująco: Miniprawd, Minipax, Minimiło i Miniobfi. Największą grozę budziło Ministerstwo Miłości."

Tematy do poruszenia:

- struktura administracyjna w powieści Orwella
- kim są prole? jaka jest ich rola w społeczności? dlaczego zdaniem O'Biena tyko oni mogą obalić system? dlaczego Winston odwiedza dzielnicę proli?
- historia romansu Winstona i Julii
- "testowanie" prawomyślności obywateli: intryga wymierzona przeciwko Winstonowi.

Winston Smith ma trzydzieści dziewięć lat, jest typowym urzędnikiem państwowym. W książce jest symbolem zwykłego, szarego człowieka w konfrontacji ze zniewalającym systemem. Winston, uświadamiając sobie swoją nienawiść do Wielkiego Brata i Partii, przyjmuje postawę buntu. Jego bunt wyraża się poprzez zakazany romans z Julią oraz w próbie wstąpienia do rewolucyjnego Braterstwa. Jednak, jak się okazuje, jego działania od początku są kontrolowane przez odpowiednie służby, a więc bohater ma ponieść nieuchronną klęskę. Winston zostaje zdradzony, zmanipulowany, jest torturowany, upokarzany i wyzuty z ostatnich ludzkich uczuć. Staje się ofiarą systemu.
Postać warto zestawić z bohaterami odkrywającymi prawdę ukrywaną przez system, np. filmy "Ja, robot", "Equilibrium", "Matrix", "Dark City", książki "451 stopni Fahrenheita" R. Bradbury'ego, "Nowy, wspaniały świat" A. Huxleya, "Proces" F. Kafki, "Mechaniczna pomarańcza" Anthony’ego Burgessa.

Julia to ciemnowłosa dziewczyna, pracująca w departamencie Literatury. Podobnie jak Winston nie akceptuje rzeczywistości, ale z innych powodów niż on. Nienawidzi Partii, bo nie pozwala na zabawę, którą Julia kocha ponad wszystko. Jej bunt przeciwko systemowi wyraża się przede wszystkim w rozlicznych romansach, jakie podejmuje od szesnastego roku życia. Umożliwia jej to starannie wypracowany wizerunek idealnej działaczki Ligi Antysekualnej. Jej dewizą życiową jest łamanie zasad Partii tak, by nie zostać przyłapaną. Na jawny bunt przychodzi czas, gdy dziewczyna pozna Winstona. Podobnie jak on ponosi klęskę. 
Postać warto zestawić z kategorią tchórzostwa - np. Piłat w utworze "Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakowa


Wpływ despotyzmu na jednostkę (A. Mickiewicz "Dziady cz. III" - Sen Senatora, Ustęp), zagubienie w sieci administracyjnej, intryganctwo, wywieranie nacisków (M. Bułhakow "Mistrz i Małgorzata"), chaos biurokratyczny (F. Kafka "Proces"), utrata formy własnej, uniform, wrzucenie w nieswoją skórę, zatopienie w formie (Abakanowicz, "Ferdydurke", "Szewcy"), samotność w pokoju i niemy krzyk (Hopper), naśladownictwo i mechaniczne ruchy("Kaganiec" Jarnuszkiewicza, "Nowy, wspaniały świat", "Człowiek z Wysokiego Zamku"), presja tłumu (Topor "Chimeryczny lokator")

Kontynuacje - wiersze: 

Z. Herbert "Ze szczytu schodów"

Oczywiście
ci którzy stoją na szczycie schodów
oni wiedzą
oni wiedzą wszystko

co innego my
sprzątacze placów
zakładnicy lepszej przyszłości
którym ci ze szczytu schodów
ukazują się rzadko
zawsze z palcem na ustach

jesteśmy cierpliwi
żony nasze cerują niedzielną koszulę
rozmawiamy o racjach żywności
o piłce nożnej cenie butów
a w sobotę przechylamy głowę w tył
i pijemy

nie jesteśmy z tych
co zaciskają pięści
potrząsają łańcuchami
mówią i pytają
namawiają do buntu
rozgorączkowani
wciąż mówią i pytają

oto ich bajka -
rzucimy się na schody
i zdobędziemy je szturmem
będą się toczyć po schodach
głowy tych którzy stali na szczycie
i wreszcie zobaczymy
co widać z tych wysokości
jaką przyszłość
jaką pustkę

nie pragniemy widoku
toczących się głów
wiemy jak łatwo odrastają głowy
i zawsze na szczycie zostaje
jeden albo trzech
a na dole aż czarno od mioteł i łopat

czasem nam się marzy
że ci ze szczytu schodów
zejdą nisko
to znaczy do nas
gdy nad gazetą żujemy chleb
i rzekną

-a teraz pomówmy
jak człowiek z człowiekiem
to nie jest prawda co wykrzykują afisze
prawdę nosimy w zaciśniętych ustach
okrutna jest i nazbyt ciężka
więc dźwigamy ją sami
nie jesteśmy szczęśliwi
chętnie zostalibyśmy
tutaj

to są oczywiście marzenia
mogą się spełnić
albo nie spełnić
więc dalej
będziemy uprawiali
nasz kwadrat ziemi
nasz kwadrat kamienia

z lekką głową
papierosem za uchem
i bez kropli nadziei w sercu

 

S. Barańczak "Plakat" z tomu "Jednym tchem" 1970

Z głową
lekko wzniesioną, ze szczerym spojrzeniem utkwionym
w przyszłość, która znajduje się (jak powszechnie
wiadomo)
zawsze o stopień wyżej na ruchomych schodach postępu,
a jej świetlaność razi tylko skryte
za szkłami,
przekrwione oczy krótkowidzów (sami sobie winni,
za dużo czytają po nocach, noc
jest po to, żeby spać);

z głową lekko wzniesioną, więc
widziany od dołu,
potężny
choć streszczony do popiersia przez dolną krawędź papieru, domyślnymi nogami kroczy tylko naprzód, wyższy
o głowę (lekko wzniesioną w dodatku)
ponad przeciętną

tłumu;
w perspektywicznym skrócie dostrzega się głównie
planowy rozwój podbródka, który osiąga szerokość
szynki wieprzowej (usta
są po to, żeby jeść), natomiast czoło,
proporcjonalnie węższe, ma rozmiar 23 cali
i mieści się swobodnie w znormalizowanym
hełmie;

z wyrazem twarzy
myślącym
ale optymistycznym: głowa jest po to, żeby myśleć, tu
trzeba z głową, panowie, z głową
lekko wzniesioną.

Obraz przestrzeni "wyrzutków" (tu również opis Powiśla w "Lalce" B. Prusa, ulice Ciepłą i Krochmalna w "Ludziach bezdomnych" S. Żeromskiego).

Masowość zachowań:

"Najgorsze w Dwóch Minutach Nienawiści było nie to, iż człowiek czuł się zmuszony do takiego zachowania, ale że nie umiał się wręcz powstrzymać od przyłączenia do zbiorowego obłędu. Już po trzydziestu sekundach udawanie stawało się zbędne. Ohydna ekstaza strachu i mściwości, pragnienie mordu, zadawania tortur, miażdżenia kilofem twarzy płynęły przez całą grupę jak prąd elektryczny, przemieniając wszystkich wbrew ich woli w toczących pianę, rozwrzeszczanych szaleńców. Ta przemożna furia była abstrakcyjnym, nie ukierunkowanym uczuciem, które z łatwością skupiało się na tym lub innym celu niby płomień lampy lutowniczej. Zdarzało się, że nienawiść Winstona wcale nie była zwrócona przeciwko Goldsteinowi, lecz wręcz odwrotnie, przeciwko Wielkiemu Bratu, Partii i Policji Myśli; w takich chwilach całym sercem współczuł samotnemu, wyszydzanemu odszczepieńcowi na ekranie, jedynemu strażnikowi prawdy i rozsądku w świecie kłamstw. Lecz już w następnej sekundzie jednoczył się z otaczającym go tłumem i wszystko, co mówiono o Goldsteinie, traktował jak najświętszą prawdę."



Członek Partii

O’Brien był członkiem Partii Wewnętrznej. Był głównym uczestnikiem prowokacji wobec Winstona Smitha, która polegała na wprowadzeniu go w świat fikcyjnego Braterstwa i zatrzymaniu go pod zarzutem myślozbrodni. Później, po złapaniu Smitha, O’Brien był głównym nadzorcą procesu „leczenia” Winstona, a także uczestniczył w tym procesie będąc „opiekunem” Winstona. W książce nie jest podane imię O’Briena. O’Brien zamieszkiwał hotel dla członków Partii Wewnętrznej razem ze służącym o azjatyckich rysach, Martinem. Pozornie uprzejmy i kulturalny mężczyzna, okazuje się okrutnym i bezwzględnym funkcjonariuszem Policji Myśli. O’Brien akceptuje rzeczywistość, w której się znalazł, z przekonaniem wyznaje zasady Partii, jednocześnie je współtworząc, co daje mu przewagę nad innymi członkami społeczeństwa. Niezwykle inteligentny, góruje nad innymi śmiałością, jest symbolem prawdziwego oblicza systemu.

"Na widok zbliżającego się czarnego kombinezonu członka Wewnętrznej Partii wśród osób zgromadzonych przy krzesłach momentalnie zapanowała cisza. O'Brien, postawny, tęgi mężczyzna o byczym karku i pospolitej, wyrazistej, wiecznie nasrożonej twarzy, mimo swego groźnego wyglądu nie pozbawiony był pewnego uroku. Sposób, w jaki poprawiał na nosie okulary, miał w sobie coś autentycznie rozbrajającego, a zarazem niezwykle kulturalnego. Gdyby ktoś jeszcze rozumował w podobnych kategoriach, gest ten przywodziłby na myśl szlachcica z osiemnastego wieku, częstującego znajomych tabaką."


Tom Parsom bezmyślny i fanatyczny wyznawca ideologii, sąsiad Smitha. Trafi do więzienia zadenuncjowany przez własną córkę, za wykrzyczane przez sen zdanie: „Nienawidzę Wielkiego Brata”. Nie ma jednak pretensji do córki, cieszy się, że nie zdołał popełnić gorszego przestępstwa.

Umacnianie siły partii ("V jak Vendetta")

Jürgen Stroop jako człowiek oddany partii NSDAP (materiał z podręcznika "Między tekstami" GWO):


"Na każdym piętrze, na wprost drzwi windy, spoglądał ze ściany plakat z ogromną twarzą. Była tak namalowana, że oczy mężczyzny zdawały się śledzić każdy ruch przechodzącego. WIELKI BRAT PATRZY, głosił napis u dołu plakatu." 

Wzór przywódcy: E. Lipska "Egzamin"

Egzamin konkursowy na króla
wypadł doskonale.

Zgłosiła się pewna ilość królów
I jeden kandydat na króla.

Królem wybrano pewnego króla
który miał zostać królem.

Otrzymał dodatkowe punkty za pochodzenie
spartańskie wychowanie
i za uśmiech
ujmujący wszystkich za szyję.

Z historii odpowiadał
ze świetnym wyczuciem milczenia.

Obowiązkowy język
okazał się jego własnym.

Gdy mówił o sprawach sztuki
chwycił komisję za serce.

Jednego z członków komisji
chwycił odrobinę za mocno.

Tak
to na pewno był król.

Przewodniczący komisji
pobiegł po naród
aby móc uroczyście
wręczyć go królowi.

Naród
oprawiony był

w skórę.


Do powtórzenia treści: https://create.kahoot.it/details/rok-1984/e8579993-ff30-4679-be2f-019a64d0dbc0 

Motywy i tematy w powieści: https://www.storyboardthat.com/pl/lesson-plans/1984-george-orwell



Antyutopia a chaos


Utopia negatywna nierozerwalnie łączy się z pojęciem utopii. Utopia to nie liczący się z możliwością realizacji ideał społeczeństwa szczęśliwego. Tak samo nazywane są utwory przedstawiające taki idealny ustrój polityczny, który funkcjonuje w oparciu o zasady sprawiedliwości, solidarności i równości obywateli. Pierwsze utopie powstały już w starożytności (np. „Państwo” Platona). Natomiast sam termin pochodzi od słynnego dzieła Tomasza Morusa z roku 1516 pt. „Utopia”. Tytuł powieści Morusa jest niejednoznaczny, ponieważ słowo to może pochodzić zarówno od greckiego „outopos” (nie-miejsce, miejsce nieistniejące), jak i od „eutopia” (dobre miejsce). Przyjmuje się powyższą dwuznaczność za zamierzony zabieg.

Tak więc antyutopia to wzorzec społeczeństwa wynaturzonego, w którym zasady panujące w państwie utopijnym są ukazane jako czynniki ograniczający swobodę człowieka. Będzie to społeczeństwo przyszłości, nadmiernie zorganizowane, oparte na rządach dyktatorskich, którego celem jest zniszczenie ludzkiej indywidualności. „Rok 1984” to próba ukazania właśnie takiego systemu. 

Antyutopia w przestrzeni narracyjnej nie wprowadza wielu dygresji, ukazujących przejścia zdarzeń i ewolucję systemu do formy ukazanej w powieści. Inaczej dzieje się to w dystopii, w której właśnie dzięki wielu retrospekcjom czytelnik uświadamia sobie, że skutkom opisanym w przeszłości należało zapobiec tu i teraz.

"Usiłował wydobyć z pamięci jakieś wspomnienia z dzieciństwa, żeby się przekonać, czy Londyn zawsze wyglądał tak samo. Czy zawsze widziało się tu tylko rzędy sypiących się dziewiętnastowiecznych czynszówek o ścianach podpartych stemplami, oknach pozatykanych kawałkami dykty, dachach łatanych blachą falistą oraz rachityczne, walące się murki między ogródkami? I te porośnięte wierzbówką gruzy zbombardowanych domów, nad którymi unoszą się tumany białego pyłu, lub tereny doszczętnie zniszczone przez bomby, gdzie zaraz wyrosły kolonie nędznych drewnianych chat, istnych kurników? Wysiłki Winstona były jednak daremne, nie potrafił sobie nic przypomnieć; z dzieciństwa pozostała mu w pamięci tylko seria świetlistych obrazów, pozbawionych tła i sensu."  

Bunt i chaos jako metoda?

Konteksty: opis obozu rewolucjonistów ("Nie-Boska komedia" Z. Krasiński, film "Joker" - presja społeczna jako forma dyktatury, "The new pope" odcinek 9 zakres sceny 3:40-9:28)





[materiał nieustannie w produkcji, uzupełniany i rozwijany]

sobota, 31 października 2020

O tym, jak zrobiłam na Teamsach sprawdzian

Bardzo dużo zależy od perspektywy. Weźmy na przykład rodzica, który obserwuje kalendarz w dzienniku internetowym. Widzi wyłącznie informacje na temat planowanych sprawdzianów, kartkówek. Możliwe, że myśli w tym czasie, jak prosta (i zapewne bezduszna) jest praca nauczyciela. Wpis. I tylko tyle. Rzeczywistość pozostaje zmieniona, presja wywarta, przymus spotęgowany. Naprawdę?

Wpisaliśmy termin wypracowania z "Antygony" z uczniami w kalendarzu trzy tygodnie temu. To oraz teatr jednego aktora na Flipgrid. "Wpisaliśmy" było konsekwencją całej sekwencji działań i początkiem skomplikowanego procesu poczynań i decyzji. Jeszcze wtedy lekcje były na żywo, zdążyłam zrobić wprowadzenie do greckiego teatru, poprzebieraliśmy się w togi, był TEDed i inne zabawne filmy oraz drużynowy scavenger hunt (tutaj karta pracy) o mitologii w ramach sprawdzianu. Budowałam emocje, bo uważam je za najważniejsze w nauczaniu. Wykorzystałam Nearpod, by każdy miał szansę się zaangażować w rozmowę o mitologii oraz w analizę mojego ulubionego filmu "Mythopolis". Dodatkowo chętne osoby mogły przedstawić wybraną scenę mitologiczną w formie budowli z klocków lub rysunku (tutaj zbiór). 

Nie, nie wszystko było przedmiotem działań na lekcji, w których najważniejszym dla mnie jest tekst, a nie fakt, że używamy aplikacji. Cyfrowe działania są u mnie zawsze obok, jakby pośrednio i przez przypadek. Nie robię przy nich zajawek, typu "A teeeeraz, drogie dzieci, użyjemy aplikacji cyfrowej", hmmm, do wykonania zadania, które można byłoby zakończyć kartką i długopisem. Nie, moje lekcje, to nie farsa, a SAMR jest dla mnie świętością. Dlatego, chociaż jest cyfrowo i wieloma urządzeniami sobie pomagam, nie one, a reakcje podmiotu lirycznego w utworze (wystygłe Orfeusze Kaczmarskiego, pięta tonącego Ikara, samotna Demeter) są dla mnie najistotniejsze. Stawiam na emocje i chwile, w których zaczynamy się nimi dzielić, jak wtedy, gdy nagle przeskakuje coś w momencie lekcji i ze śmiechu zdziwienia i zaskoczenia, pozornie banalna kreskówka zaczyna być odpowiedzią na wiele pytań egzystencjalnych.


piątek, 2 października 2020

Palimpsesty w "Epitafium przyszłości"


Po końcu świata
po śmierci
znalazłem się w środku życia
stwarzałem siebie
budowałem życie
ludzi zwierzęta krajobrazy

Tak właśnie wyglądają oni, po końcu świata. Zajęci sobą, pielęgnują opętańczo pozostałości dawnego życia, nadając każdej czynności wymiar niemalże sakralny. Podświetlone sześciany są skarbnicą wszystkiego i niczego: rośliny w słoikach, zegar, stara księga, sterta kamyków, ziemia i miara, którą zmierzono już wszystko. Kiedyś, dawniej.

Bohaterowie nie potrafią przełożyć "dawniej" na "teraz". Wiedza o odległościach nie przydaje się do niczego w świecie, w którym nie można niczego odkrywać, ponieważ nic nie pozostało. Troska o rośliny jest czynnością bezwiedną, realizowaną w imię niezrozumiałego imperatywu i dawno zasłyszanej opinii o własnej wrażliwości. Ocalałe grudy ziemi, nieskażone, pachną czymś nienazwanym i niezapamiętanym. Można również czytać do siebie i w siebie lub poprzez siebie księgi o niczym, mając, jako jedyny, świadomość posiadania umiejętności, która jednak niczemu nie służy. Niezwykle sugestywnym zabiegiem jest scena przejścia, podczas której dzikość człowieka ujawnia widzowi jedynie odbicie, cień. Odbiorca wzrasta w przekonaniu, że tych kilku ocalałych, którym, jak w serialu "Wychowane przez wilki" dana jest możliwość stworzenia świata na nowo, nie uczynią niczego, uwięzieni dawnymi wadami, wsłuchani w echa cieni i szczątków własnych wspomnień. Kontakt z pozostałościami dawności przybiera charakter modlitwy, a wypowiedzi aktorów, stylizowane na język biblijny, dopełniają w widzu przekonania o fasadowości zachowań, sztuczności póz i wymuszonych działań tych istot pozostawionych nagle samym sobie.

Już na wstępie spektaklu widz zostaje włączony w katatoniczny kołowrót zgrzytów i przebrzmień, których nie rozumie i względem których czuje się osobny. Następnie bohater, którego władzą jest świadomość czasu, obwieszcza widowni, że są tym, czym tamci, będąc tym samym lustrem siebie nawzajem. Quad sumus hoc eritis. Skomplikowana figura czwartej ściany włącza widza w szereg pytań człowieka, któremu nie zostało już nic więcej do pamiętania, dlatego z niemalże irytacją obserwatorzy przysłuchują się mamroczącym monologom postaci zaklętych w swych somnambulicznych mantrach.

to jest stół mówiłem
to jest stół
na stole leży chleb nóż
nóż służy do krajania chleba
chlebem karmią się ludzie


Rzeczywistość trzeba nazwać na nowo, jak w Różewiczowskim wierszu. Po końcu świata konieczne jest odpoznawanie i re-poznawanie. Każdy przedmiot, wcześniej nieistotny, urasta do rangi totemu, jest reliktem przeszłości i przypomnieniem głupoty. W nowym świecie nie walczy się już o ziemię, a wyznaczanie przestrzeni nie jest jednoznaczne z zawłaszczaniem jej i obejmowaniem w posiadanie. Księgi brzmią pusto i nicnieznacząco, choćby powtórzyć ich słowa tym, którzy pozostali. Rośliny nie wchodzą w interakcje z ich opiekunem, a liczone nieustannie kamienie nie składają się w nic, niczego się z nich nie buduje.


Kolejna część spektaklu odnosi się do uczuć i emocji. Przypomina mi to fragment wiersza Tadeusza Różewicza "W środku życia", w którym podmiot liryczny, po mozolnym nazywaniu na nowo przedmiotów martwych, z olbrzymią trudnością próbuje na nowo zrozumieć głębię ludzkich uczuć. 

człowieka trzeba kochać
uczyłem się w nocy i w dzień
co trzeba kochać
odpowiadałem człowieka


Na scenie postać odpowiadająca za czas proponuje towarzyszom, by ukazali to, co w nich pozostało najbardziej ludzkie. Potęga wiedzy (wyłącznie z książek), energia ziemi w tańcu, przywiązanie do natury (słoik nie aportuje, psy wyginęły), wrodzona hipokryzja i umiejętność grania sobą, jak marionetką ("Tu jest scena, i tu jest scena, a tu jestem ja", krzyczy bohater) i potęga (bezsensownej) niezłomności, mogącej "przenosić kamienie". W "Micie Syzyfa" Albert Camus pisze, że ten Syzyf, który schodzi ze wzgórza i sam decyduje się na powtórzenie absurdalnej czynności, jest "silniejszy niż jego kamień". Reżyser spektaklu zadrwił jednak z człowieczej mocy pokonywania absurdu i beznadziei. Kiedy u Camusa czytamy: "Twarz, która cierpi tak blisko kamieni, sama jest już kamieniem. Widzę, jak ten człowiek schodzi ciężkim, ale równym krokiem ku udręce, której końca nie zazna. Ten czas, który jest jak oddech i powraca równie niezawodnie jak przeznaczone Syzyfowi cierpienie, jest czasem jego świadomości. W każdej z owych chwil, kiedy ze szczytu idzie ku kryjówkom bogów, jest ponad swoim losem.", to z kolei na scenie malowana jest karykatura bycia sobą. Strzępki, frazesy, ciągła niepamięć, atawizm i bezwiedne ruchy - tyle ocalił człowiek po końcu świata.

Zarówno u Różewicza, jak i w treści spektaklu najtrudniejszy okazuje się proces. Widz przegląda się w twarzach aktorów przypatrujących się ze sceny. Każda strona pyta w napięciu o sens, próbuje się skupić, ucisza się nawzajem, zerka z niepewnością. Takim pustym ludziom, wydrążonym ludziom, wystarczy zagrać infantylną melodyjkę, pstryknąć, by kolebali się z boku na bok jak źle nakręcone manekiny, stroili miny (niestety, nawet one są bezładne, gorsząc tym ideę Gomborwicza). W scenie doświadczam niemo wywrzeszczanych słów z poematu Eliota, histerycznie wodzę wzrokiem za dłonią Rzeckiego nakręcającego zabawki. Słyszę wyszeptane staccato podmiotu lirycznego w wierszu Różewicza, który trudzi się niezmiernie, by dać sobie czas na ponowne dostrzeżenie magii procesu przyrody:

to jest okno mówiłem
to jest okno
za oknem jest ogród
w ogrodzie widzę jabłonkę
jabłonka kwitnie

kwiaty opadają
zawiązują się owoce
dojrzewają


Motyw telefonu w spektaklu poruszył mnie najbardziej. W tym nowym świecie trzeba mieć do kogo mówić, trzeba mieć kogoś, kto słucha. Po końcu wojny bohater wiersza Różewicza ma najwięcej trudności ze zrozumieniem powiązań rodzinnych, odmienności drugiego człowieka, którego trzeba akceptować jakikolwiek on jest. Po wojnie trzeba przywrócić rezonujące więzy rodzinne, należy się zgodzić na przyjmowanie i oddawanie relacji. Czarno-biały świat, w którym na przeciwległych biegunach jest miłość i ludobójstwo, pozwalają odrzucić relatywizm (w którym dostrzega się zagrożenie nieświadomego przekroczenia norm moralnych) i ustawić siebie oraz własne rozumienie świata w tej nowej przestrzeni.

mój ojciec zrywa jabłko
ten człowiek który zrywa jabłko
to mój ojciec

siedziałem na progu domu
ta staruszka która
ciągnie na powrozie kozę
jest potrzebniejsza
i cenniejsza
niż siedem cudów świata
kto myśli i czuje
że ona jest niepotrzebna
ten jest ludobójcą


Bohaterowie spektaklu "Epitafium przyszłości" nie mają punktu odniesienia. Czas obsesyjnie chce odtworzyć głos kogoś, kto mógłby kodyfikować nazwy, a zaciągnięty do zabawy w ciuciubabkę człowiek nie wie, kim może być, nie zna siebie, nie może też liczyć na tych, którzy nadają sens jego jestestwu. Gdy jedna z postaci prosi "Zadaj MI pytanie", domaga się podmiotowego czytania siebie, a w odpowiedzi otrzymuje banał. Mimo wszystko, można wykuć na pamięć:

to jest człowiek
to jest drzewo to jest chleb


Scena mówiących cieni przeszłości, kolejna w narracji spektaklu, jest motywem żywym w kulturze. Przestrogę dla żyjących wygłaszają na scenie kombinezony. Szymborska w wierszu "Muzeum" przeciwstawia ulotności ludzkiego życia nieśmiertelność ludzkich wytworów, które brzmią pusto bez właścicieli, są niczym, zbędnym rupieciem nietożsamym z niczym. Odbiorcy może się wydawać, że w takim razie człowieczeństwo jest równie frenetyczne, niedostrzegalne. Może dlatego podmiot wiersza Różewicza stosuje znane z nauki pamięciowej techniki, by wbić sobie do głowy wartość ludzkiego życia.

ludzie karmią się aby żyć
powtarzałem sobie
życie ludzkie jest ważne
życie ludzkie ma wielką wagą
wartość życia
przewyższa wartość wszystkich przedmiotów
które stworzył człowiek
człowiek jest wielkim skarbem
powtarzałem uparcie


A jeśli to nie ludzie przeżyli po końcu świata, a żywioły. Zastanawiać może widza ostatnia ze scen, w której aktorzy stają na swych "sześcianach mocy", atrybutach, jak na postumentach i odziani w stylizowane na sakralne szaty realizują obrzęd tworzenia nowego człowieka (homunkulusa?) złożonego z podstawowych żywiołów: wody, która odmierza wszystko, ziemi, która żyje zawsze w najmniejszej cząstce minerałów, rośliny, tego niezbadanego organicznie perpetuum mobile, ducha, którego symbolizują ścinki ksiąg, kamieni, mających nadać formę oraz, finalnie, tchnienia czasu. Tworzą na nowo, na swój obraz i podobieństwo. Martwi bogowie w świecie bez wyznawców potrzebują kogoś, kto nazwie ich sens, w kim przejrzą się jak w obrazie. Ich twór będzie wymiarem ich mocy, a jednocześnie, "stworzony na obraz i podobieństwo", ustawi się w hierarchii kreacji wdzięcznej za byt. W świecie jednak nie ma miejsca na nowego człowieka, z wiadra bohater wydobywa roślinę migającą jak bomba zegarowa. Tym, którzy chcieli powtórzyć akt stworzenia, ich twór nie powie niczego, nie przejrzą się w nim, nie urzeczywistnią. Uciekają, jak zapatrzony w swe umiejętności uciekał kiedyś Wiktor Frankenstein przed własnym monstrum.

to jest woda mówiłem
gładziłem ręką fale
i rozmawiałem z rzeką
wodo mówiłem
dobra wodo
to ja jestem

Przepływam wtedy myślami do samotnego, wyjałowionego bohatera wiersza Różewicza, który odmienia czas wypowiedzi lirycznej i zrezygnowany, podsumowuje smutny proces:

człowiek mówił do wody
mówił do księżyca
do kwiatów deszczu
mówił do ziemi
do ptaków
do nieba

milczało niebo
milczała ziemia
jeśli usłyszał głos
który płynął
z ziemi wody i nieba
to był głos drugiego człowieka

Definicja człowieka jest tylko w oczach drugiego człowieka. Nie ma arbitralnego sędziego, który nazwałby dobro i zło. Względność oceny potęgowana jest również poprzez obojętność natury na to, co potrzebuje wiedzieć o sobie człowiek. Przypomina to nadprodukcję, zbędny nadbagaż, którym człowiek zagraca sobie życie. Człowiek jest więc ambiwalentny i nijaki. Pomimo samoświadomości, nie ma nigdy pewności, że w odbiciu samego siebie widzi siebie.

Czasem świat kończy się właśnie wtedy, kiedy przestanie się wierzyć w jego sens; jak pisał Czesław Miłosz: "innego końca świata nie będzie".


środa, 5 sierpnia 2020

Akcja "Zaproś mnie na swoją lekcję"

Ten post poświęcony będzie kolejnej społecznej, oddolnej inicjatywie powstałej podczas zdalnego nauczania (#lock_down #remote_learning), w tworzeniu której brali udział nie tylko nauczyciele, ale również edukatorzy, eksperci i fascynaci z całej Polski.

Mowa tu oczywiście o projekcie "Zaproś mnie na swoją lekcję" [link tutaj], której powstanie zawdzięczać trzeba Irminie Żarskiej, Marcinowi Michalikowi i Magdzie Krajewskiej. Dziś w projekcie działa lub obserwuje działania 3717 osób!

Autor ilustracji: Mateusz Łysek
Autor ilustracji: Mateusz Łysek

wtorek, 4 sierpnia 2020

Sekrety komiksu, czyli mój pierwszy Wakelet

Przede mną cała seria postów o grupach nauczycielskich oraz o współdziałaniu w ich obrębie podczas zdalnego nauczania (#lock_down #remote_learning).


Grupy te prowadzone są przez pasjonatów, a powstają najczęściej spontanicznie. Grupa "Wakelet Polska" [kliknij tutaj], założona przez ambasadorki tego narzędzia (Monikę Khan, Dorotę Walczuk, Agnieszkę Halicką) liczy obecnie 1541 członków, a istnieje od kilku miesięcy. 

Co oznacza bycie ambasadorem aplikacji? - nie jest to zawód lub etatowa praca, raczej tytuł honorowy, który uprawnia do organizowania szkoleń akredytowanych przez pracowników oficjalnych. Ambasadorzy często otrzymują gadżety promocyjne, które mogą rozdać podczas szkoleń, mają do dyspozycji wsparcie mentorów oraz posługują się elementami graficznymi związanymi z marką. Oczywiście, by być takim ambasadorem, nie wystarczy "być". Najczęściej trzeba zaliczyć wymagane quizy, ścieżki szkoleniowe, co już samo w sobie jest świetnym sposobem na samorozwój. Generuje to również wiele nieciekawych sytuacji, o których napiszę innym razem.

Obsługa "Wakelet" jest intencjonalna. Narzędzie to sprawdza się i w tworzeniu zborów/kolekcji, jak również może posłużyć do odwzorowywania np. etapów lekcji (jak to zrobiłam poniżej). Polecam kanał Agnieszki Halickiej "eduTriki" [KLIKNIJ TUTAJ].