Pokazywanie postów oznaczonych etykietą euroweek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą euroweek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Euroweek po raz drugi, czyli czwarty

Na blogu po raz drugi napiszę trochę szerzej o Euroweek (TUTAJ oraz TUTAJ pierwszy). Miałam okazję już czterokrotnie brać udział w tej inicjatywie (która, dodam, liczy sobie w sumie dopiero pięć lat). Wydaje mi się, że kilka nowych spraw w tym temacie wartych jest opisania.

JA I SPOŁECZNOŚĆ

W tym roku bardzo często odnoszono się w warsztatach do tematu społeczności. Działania nie ograniczyły się - jak to było poprzednim razem - wyłącznie do szoku kulturowego, czy stereotypów związanych z identyfikacją społeczną ról kobiet i mężczyzn. Tym razem uczniowie na przykładzie fragmentu wypowiedzi Osła, bohatera filmu Shrek oraz filmu “Identity” podejmowali dyskusję, czym są relacje społeczne.


"Maski"


"Ogry są jak cebula"

Nie mogłam się powstrzymać, by nie skojarzyć sobie tego tematu z fragmentem wypowiedzi Makbeta, Achillesa, Rzeckiego, czy z wierszem W. Szymborskiej.

Uczniowie, bardzo wprawnie moderowani przez wolontariuszy, dochodzili do ustaleń w kwestii: "co mi każą-czego ja chcę" oraz "kim jestem wśród ludzi-kim tworzą mnie ludzie". Takie pogłębienie zagadnienia relacji społecznych bardzo zaangażowało uczniów (mimo, że się nie znali, tworzyli prawie 60 osobową grupę, to potrafili kulturalnie dyskutować, pogłębiać temat).

czwartek, 19 czerwca 2014

Wieprzki i integracja

Podstawową metodą na integrację grupy jest oczywiście rozmowa o hobby. 

Moi uczniowie ciągle chcą oglądać zdjęcia moich świnek morskich, dlatego też postanowiłam umieścić tu kilka obrazków. W tym poście postanowiłam również opisać kilka metod integrujących zespół uczniowski (co jest dla mnie tematem na czasie, gdyż we wrześniu będę panią wychowawczynią klasy IV i nie ukrywam, odczuwam lekkie napięcie).


Wieprzki by Slidely Slideshow

sobota, 5 kwietnia 2014

Zaradni "Niezaradni" na Euroweeku

Głosy "przerażonych" - zewsząd. Oto nadciągają wszechogarniające lęki, jak zapowiedź chmury burzowej - ostrzeżenia, że współczesna młodzież jest niezaradna, nie potrafi zastosować w praktyce wiedzy, ich kreatywność leży plackiem, a dorośli mogą tylko załamywać ręce myśląc nad przyszłością świata, który dźwigać będą na swych umęczonych barkach za siebie i za swe potomstwo.

Gdy czytam artykuły, takie jak TEN lub TEN, to mam wrażenie, że otaczają mnie dorośli malkontenci, którym nic się nigdy nie spodoba, a za punkt honoru przyjmują wytykanie wszystkiemu, co istnieje, błędów i szukanie dziury w całym. Ich wypowiedzi zawsze odnoszą się do magicznego "kiedyś", co od razu nasuwa mi skojarzenie z idiotycznym zdaniem "Gdy ja byłem w twoim wieku, to...". Po tym wypominaniu następuje jakże dojrzałe odnoszenie wszystkiego do siebie i przekładanie płaszczyzny własnych doświadczeń na wymiar życia współczesnych nastolatków, wymuszanie na nich czynności bez wzięcia pod uwagę kontekstu cywilizacyjnego - tak, jakby czas stał w miejscu, a miarą dorosłości było odhaczenie posiadania w zasobie danych umiejętności.