Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Euroweek po raz drugi, czyli czwarty

Na blogu po raz drugi napiszę trochę szerzej o Euroweek (TUTAJ oraz TUTAJ pierwszy). Miałam okazję już czterokrotnie brać udział w tej inicjatywie (która, dodam, liczy sobie w sumie dopiero pięć lat). Wydaje mi się, że kilka nowych spraw w tym temacie wartych jest opisania.

JA I SPOŁECZNOŚĆ

W tym roku bardzo często odnoszono się w warsztatach do tematu społeczności. Działania nie ograniczyły się - jak to było poprzednim razem - wyłącznie do szoku kulturowego, czy stereotypów związanych z identyfikacją społeczną ról kobiet i mężczyzn. Tym razem uczniowie na przykładzie fragmentu wypowiedzi Osła, bohatera filmu Shrek oraz filmu “Identity” podejmowali dyskusję, czym są relacje społeczne.


"Maski"


"Ogry są jak cebula"

Nie mogłam się powstrzymać, by nie skojarzyć sobie tego tematu z fragmentem wypowiedzi Makbeta, Achillesa, Rzeckiego, czy z wierszem W. Szymborskiej.

Uczniowie, bardzo wprawnie moderowani przez wolontariuszy, dochodzili do ustaleń w kwestii: "co mi każą-czego ja chcę" oraz "kim jestem wśród ludzi-kim tworzą mnie ludzie". Takie pogłębienie zagadnienia relacji społecznych bardzo zaangażowało uczniów (mimo, że się nie znali, tworzyli prawie 60 osobową grupę, to potrafili kulturalnie dyskutować, pogłębiać temat).

sobota, 7 lutego 2015

Czytać, czy nie czytać?

Odwieczne pytanie nauczyciela - dlaczego ONI nie czytają!? Lektury są omijane z zasady, bo to lektury. 

Czasem wymsknie się uczącemu na lekcji kilka słów o czymś spoza kanonu, lecz w pierwszym kontakcie odrzucane jest, bo a) to w końcu nadal książka, b) bez znajomości kontekstu jest prawie nie do zrozumienia (jak hasło w Wiki po wymazaniu linków), albo w końcu c) "tylko snoby czytają i lansują się na książki".

Jaką strategię przyjąć?
Przede wszystkim warto rozsądnie podejść do kwestii lektur w szkole. Jeśli SP wymaga powieści przygodowej, to czy usilnie trzeba się upierać przy skostniałych pozycjach czytelniczych? Podobnie w gimnazjum, jeśli ma to być powieść detektywistyczna, czy dajmy na to fantasy, to czy na pewno musi być to "Hobbit"?

Instytucje oświatowe prześcigają się w promowaniu czytelnictwa. Organizują ogólnopolskie ANKIETY, przy pomocy których szukają odpowiedzi, jak zmienił się gust czytelniczy. Popularny był event na Facebooku badający GUST CZYTELNICZY. Jest to trend OGÓLNOŚWIATOWY. Zadaję jednak sobie pytanie - dla kogo jest to badanie? Przecież ideą jest popularyzowanie czytelnictwa, a organizowane działania zdają się być skierowane tylko do osób, które już czytają i to niemało (na uwagę zasługuje fakt, że w powyższych rankingach uczestniczyli przede wszystkim nauczyciele, potem wydawcy, dziennikarze i pracownicy placówek oświatowych). Uczeń, który nie czytał i czuł niechęć do czytania, nie czyta nadal, chociaż wszyscy są zadowoleni, bo zbadali "gust czytelniczy".

niedziela, 14 września 2014

Kwiatkowa metoda, czyli wewnętrzna logika planu dydaktycznego

Jak z podstawy programowej stworzyć program własny? Czy opracowanie planu dydaktycznego, to taka trudna sprawa? Dlaczego nauczyciele, zamiast opracowywać własną wizję przedmiotu, wolą korzystać (wiele lat z rzędu) z gotowców, dostarczanych do tej pory przez wydawnictwa?

Co powinnam/powinienem robić?

Jest to pierwsze pytanie nauczycieli, którzy chcą rzetelnie przygotować się do zadania uczenia danej klasy, danego przedmiotu. Podstawa Programowa jest zbudowana w formie celów, efektów, co czyni ją skomplikowaną dla osób przyzwyczajonych do tabelarycznych wykazów treści i wymagań.
Przede wszystkim należy patrzeć na PP całościowo, czyli nie skupiać się wyłącznie na danym etapie edukacyjnym. Warto spojrzeć, czego powinien nauczyć się uczeń na wcześniejszym etapie i co będzie mu potrzebne w przyszłości. W ten sposób łatwo zakreślić obszary pomocy uczniom z trudnościami oraz zaplanować działania wykraczające poza PP dla danego etapu.

sobota, 26 kwietnia 2014

WOMowe inspiracje i porządkowanie własnych metod

Czasami wybieram się na konferencję, by utwierdzić się w przekonaniu, że to, co robię, jest poprawne. Dziś na przykład poznałam nazwę metody stosowanej przeze mnie od ponad 10 lat - to działania arteterapeutyczne :)


 

Prace uczniów pań A. Kiwackiej i J. Letkiewicz-Zamory.




Pojęcie to usłyszałam podczas dzisiejszego Festiwalu WOM Nowe Inspiracje. Prowadzące warsztat A. Kiwacka i J. Letkiewicz-Zamora zaproponowały różnorodne ćwiczenia z wykorzystaniem lektur.

Okazało się, że stosuję podobne metody, co niezmiernie mnie ucieszyło, bo do tej pory myślałam, że to coś (zwane kiedyś przekładem intersemiotycznym) w moim wydaniu ma trochę niezbieżną z definicją realizację. A tu okazuje się, że jest to odrębny obszar metodologiczny.

sobota, 5 kwietnia 2014

Zaradni "Niezaradni" na Euroweeku

Głosy "przerażonych" - zewsząd. Oto nadciągają wszechogarniające lęki, jak zapowiedź chmury burzowej - ostrzeżenia, że współczesna młodzież jest niezaradna, nie potrafi zastosować w praktyce wiedzy, ich kreatywność leży plackiem, a dorośli mogą tylko załamywać ręce myśląc nad przyszłością świata, który dźwigać będą na swych umęczonych barkach za siebie i za swe potomstwo.

Gdy czytam artykuły, takie jak TEN lub TEN, to mam wrażenie, że otaczają mnie dorośli malkontenci, którym nic się nigdy nie spodoba, a za punkt honoru przyjmują wytykanie wszystkiemu, co istnieje, błędów i szukanie dziury w całym. Ich wypowiedzi zawsze odnoszą się do magicznego "kiedyś", co od razu nasuwa mi skojarzenie z idiotycznym zdaniem "Gdy ja byłem w twoim wieku, to...". Po tym wypominaniu następuje jakże dojrzałe odnoszenie wszystkiego do siebie i przekładanie płaszczyzny własnych doświadczeń na wymiar życia współczesnych nastolatków, wymuszanie na nich czynności bez wzięcia pod uwagę kontekstu cywilizacyjnego - tak, jakby czas stał w miejscu, a miarą dorosłości było odhaczenie posiadania w zasobie danych umiejętności.

Co mnie inspiruje...

...czyli o Khan Academy, School in the Cloud, Technology-Entertainment-Design, edukacji globalnej i TEDxRawaRiver.


Początki

W 2004 wzięłam udział w zwykłym, wydawnictwowym (MAC Edukacja) szkoleniu na temat symboliki światła w katedrze gotyckiej. Oprócz kilku pomysłów do realizacji na lekcji j. polskiego, podczas spotkania pojawiło się coś, co oczarowało mnie i zaraziło. Po raz pierwszy zobaczyłam prezentację, która nie "mówi" za prowadzącego, a dopowiada treść. Każdy slajd był niejako wzmocnieniem przekazu o gotyku, emocji, rozwijał prezentację i zapewniał jej spójność. Co więcej, wykorzystano film Bagińskiego i w efekcie doprowadziło to do konkluzji na temat roli nawiązań, aluzji, kontekstów. Oczarowana, postanowiłam też w taki sposób prowadzić lekcję - metodą rozkwitającej heurezy. Postanowiłam techniki Sokratesa połączyć z współtworzoną notatką, która wynika z wniosków, tworzonych w oparciu o podsuwane uczniom pytania-zagadki. Lekcja miała być rozwiązywaniem problemu, zmierzaniem się z problemem, tworzeniem problemu badawczego. Brakowało mi jednak narzędzi.

czwartek, 13 marca 2014

Filmowo jest

Świetne video do ćwiczenia opisu przeżyć. Przetestowane dziś na lekcji: wszystko wyszło! Jak wprowadzać ten film? Banalnie. 

Uczniowie zapisują pytania: co się dzieje?, kto jest bohaterem?, co czują bohaterowie? Istotą jest odkrycie, że to kataklizm - trzęsienie ziemi - a nie np. śmierć dziewczynki. Zdarzenia dotyczące trzeciego pytania zapisujemy w punktach i wspólnie z klasą gromadzimy słownictwo do tego dopasowane, które nazywa emocje i stany. Można przygotować sobie skoki do stop-klatek, by pomóc uczniom przypomnieć sobie zmienne fabuły. Przy każdym punkcie powinno się dokonać określania wpływu zdarzeń i myśli na zmianę uczuć, czyli po prostu zapytać, czemu postać tak się czuje, co na to wpływa? Ćwiczymy tym prostym sposobem ustną argumentację, gromadzenie dowodów i ich świadome dobieranie.

Moja praca ma jedno na celu - rozbudzenie wielu emocji, ciekawości związanej z ostatni wydarzeniami w elektrowni Fukushima, tym samym ułatwienie uczniom skumulowania strumienia myśli, który wystarczy już tylko ukierunkować i... powstaje opis przeżyć. Pytania dzieci: "Czemu ta dziewczynka nie wróci, nie przyjdzie tam?", "Tęsknią za sobą, bo pamiętają melodyjkę." są podstawą do dyskusji, a jeśli analizujemy ten temat w szerszym kontekście (np. na poziomie gimnazjum treny Kochanowskiego, "Oskar i pani Róża" i ów film), to tworzymy bazę pod rozprawkę, gdyż motyw tęsknoty i cierpienia rozumiany jest w każdym z tych przykładów inaczej.




wtorek, 4 marca 2014

Zamiast podręcznika - e-handout?

Właściwie dlaczego nie? Nowa podstawa programowa nie ogranicza wyobraźni nauczyciela, nie nakazuje mu metod, a rozlicza wyłącznie z realizacji wyznaczonych ustawowo treści. Ale jak się do tego zabrać?

Nie wystarczy technicznie znać się na konstruowaniu wirtualnych książek, w czym pomocne są doświadczenia koleżanek i kolegów nauczycieli i specjalistów z dziedziny edukacji; na przykład o tym można poczytać tu: [ ZRÓB SOBIE EBOOKA ]

To ciągle uczniowie - warto o tym pamiętać.

Moim zdaniem, zanim nauczyciel przystąpi do tworzenia własnego podręcznika, musi przynajmniej zrealizować jeden pełny cykl zajęć na danym etapie edukacyjnym. Podręczniki obecne na rynku są w stanie zadowolić ucznia i nauczyciela 45%, pozostała część dotyczy treści zbędnych, niezbieżnych lub banalnie infantylnych. Dowodzi to, że autorami publikacji są osoby oderwane od rzeczywistości szkolnej, teoretycy, którym daleko do zrozumienia sposobu postrzegania świata przez nastolatka.

Nauczanie języka polskiego nie jest łatwym zadaniem w świecie, w którym zmienia się rozumienie kodu językowego z linearności na hipertekstualność. Wrażeniowość i mnogość bodźców, jakie w łatwy sposób gwarantują multimedia oraz zuniwersalizowana nowomowa emotikonów, wygrywają z trudną sztuką scalania logicznych kompozytów zdaniowych w spójną całość, przenoszenia znaczeń na pokłady wyobraźni i projektowania ich na znane elementy świata zewnętrznego, struktur społecznych, powiązań międzyludzkich w efekcie imaginowania ich podświadomie, przetwarzania, wykorzystywania w argumentacji, używania jako przykładu sposobu rozumienia i interpretowania świata, finalnie włączania w proces tworzenia własnej tożsamości przez młodego człowieka.

niedziela, 23 lutego 2014

Praca z lekturą przy pomocy glogstera

Jest to jedna z najdawniejszych metod stosowanych w trakcie omawiania treści lektury - charakterystyka postaci. Glogster daje moim zdaniem o wiele więcej możliwości. 

Po pierwsze elementy graficzne dają uczniowi pole do popisu, obrazując zarówno jego stosunek do analizowanego bohatera, jak i pozwalając mu używać elementów niewerbalnych do wzmocnienia wyodrębnionych cech.

Wskazując uczniom, co ma się znaleźć minimalnie na glogsterze, ćwiczymy również umiejętności charakteryzowania, gdyż uczniowie gromadzą cechy danej postaci, dokonują ich selekcji pod względem danych kryteriów (wygląd, charakter), jak i uczą się tworzenia pełnych argumentów (budują stwierdzenia w postaci nazwanej cechy i wyszukują jej konkretyzację, czyli dowód - to, z czym nauczyciele w szkołach III i IV etapu edukacyjnego mają najwięcej trudności przy utrwalaniu umiejętności).

Zakładać należy jakieś minimum i przypomnieć zasady obowiązujące w zakresie prawa autorskiego - plagiaty zostają ocenione na 0 punktów. W tym temacie trzeba być niezwykle konsekwentnym, jak również w sprawie poprawności językowej - jeśli pokażemy uczniom 100 razy, że siedząc w domu, nie ruszając się z fotela są w stanie sprawdzić pisownię danego słowa (na sjp.pl, wpisując w okienko Google, w poradach językowych portalu pwn, czy nawet wklejając do Worda), to po jakimś czasie wejdzie im to w nawyk, a nauczyciel przestanie uprawiać donkiszoterię ortograficzną. Zawsze proponujemy coś na poziom wyżej - na przykład odkrycie symbolicznego znaczenia bohatera w tekście, interpretację intencji pisarza, powiązanie treści z kontekstem epokowym, biograficznym, historycznym, gatunkowym, czy zbadanie okoliczności powstania utworu i jego recepcji.

wtorek, 18 lutego 2014

Zabawa z aplikacjami - PicCollage i "Słowo do Słowa"

Obchody Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego to trudne zadanie dla nauczyciela języka polskiego. 

Wystarczy przypomnieć sobie, jak niechętnie uczniowie podchodzą do zasad gramatyki, nosówki i ortografia w ogóle mogłyby dla nich nie istnieć, a różnorodność słownikowa i stylistyczna dałaby się zamknąć w pojemnych dwóch słowach: "fajnie" i "masakra".

Wstępne rozważania o języku

Nie wynika to z - jak twierdzą niektórzy demonizatorzy epoki - lenistwa, czy ubożenia intelektualnego dzisiejszej młodzieży. Moim zdaniem na zmianę stosunku do języka ma bardzo duży wpływ internet i to, że młodzież zazwyczaj pozostaje z nim sama, nie ma dorosłego, który poprowadziłby dziecko w tym świecie, gdyż dorosły jest oldschool, jest cyfrowym imigrantem, śmiesznym dla e-tubylca. Internet ułatwia czytanie i bazuje na polisensoryczności, dlatego też ciągi logiczno-słowne zastępuje hasłami, w wyniku czego uczeń gromadzi mnóstwo stwierdzeń lub "zajawek" rzeczywistości, ale nie zgłębia ich, czyli oducza się czytać dłuższych tekstów, gdyż ma coraz większe trudności ze sklecaniem ich w całość. Już wtedy, gdy czyta artykuł w sieci, nie potrafi powiedzieć po jego przeczytaniu, o co chodziło na jego wstępie i gdyby nie śródtytuły, to gubiłby w ogóle jego sens. Nie ma to aż tak silnego związku z nauką czytania ze zrozumieniem, prowadzoną w szkole, jak twierdza niektórzy. To cały obraz kultury zmienił się i wysublimowane konstrukcje językowo-słowne, którymi zachwycało się pokolenie dzisiejszych 30 latków, jest dla współczesnej młodzieży anachroniczne, gdyż im wystarcza komunikat zwięzły - im krótszy, tym lepszy, bo można ich wtedy zgromadzić więcej.

czwartek, 23 stycznia 2014

"Literka" skasowała moje artykuły

Serwis "Literka" skasował wszystko - całą bazę danych. Moje artykuły poszły w niebyt. Udało mi się odkopać gdzieś jeden, ale to i tak nie jest ta publikowana wersja.

Odczuwam straszną złość głównie w stosunku do siebie - jestem pewna, że zapisywałam i nawet drukowałam te teksty, ale mieszkam chyba na styku z czarną dziurą, albo mam poltergeista w domu, bo moje usilne poszukiwania kończą się prawie niczym...

ODNALEZIONY nr 1

"Psychologia wychowania a język polski"
Nauczanie języka polskiego nie jest łatwym zadaniem w świecie, w którym zmienia się rozumienie kodu językowego z linearności na hipertekstualność. Wrażeniowość i mnogość bodźców, jakie w łatwy nierzadko sposób gwarantują multimedia oraz zuniwersalizowana nowomowa emotikonów wygrywają z trudną sztuką scalania logicznych kompozytów zdaniowych w spójną całość, przenoszenia znaczeń na pokłady wyobraźni i w efekcie imaginowania ich podświadomie, przetwarzania, wykorzystywania w argumentacji, używania jako przykładu sposobu rozumienia i interpretowania świata, finalnie włączania w proces tworzenia tożsamości przez młodego człowieka.

sobota, 21 grudnia 2013

Tematyka społeczna na lekcjach języka polskiego?

Jednym z punktów nowej podstawy programowej, zarówno dla gimnazjum jak i szkoły podstawowej, jest uczenie o wartościach. Jest to trudny temat, bo nie operuje definicjami, a przykładami zachowań.

Pewne ogólne zasady moralne, wspólne dla wszystkich ludzi na świecie, mogą być naginane lub zafałszowane przez stereotypy społeczne, niepisane konwenanse, czy uzus. Ponadto umysł człowieka, który przygotowany jest na walkę z niedoborem, ale nie potrafi bronić ciała przed nadmiarem, musi być odpowiednio stymulowany, by potrafił zrozumieć taki emocjonalny stan rzeczy, którego nigdy nie zaznał i w zakresie którego nie odczuwa niedosytu. Samotność, zagubienie, cierpienie są nierzadko stanami chwilowymi i uczniom nie jest łatwo zrozumieć, jaka jest głębia danego stanu, a co dopiero przeprojektować sposoby radzenia sobie z nim, rozpoznawania go, czy przeciwdziałania.