niedziela, 7 kwietnia 2019

Bezsenne noce, w biegu dnie

Czyli to, co chciałbyś/łabyś wiedzieć na temat E2 Microsoft, ale nie wiesz, jak zapytać.

Za co to i po co?

Kiedy został ogłoszony konkurs Tech Pill Challenge, wcale nie zamierzałam się zgłaszać. Nie miałam pomysłu, poza może symultanicznymi scenami Makbeta na odległość w różnych językach. Mimo to pomyślałam o Twitterze i oporności, jaką wykazują względem tego narzędzia nauczyciele i edukatorzy z Polski. Może to mogłoby być wyzwaniem? Zgłoszony pomysł (obejrzyj TUTAJ) wydał mi się dobry, ale nie najlepszy, nie w rozumieniu microsoftowego wow, a mimo to przyjęli go i wybrali. I stąd ten Paryż, nagroda i możliwość uczestnictwa w E2 [nie byłam sama - z Polski przyjechało ze mną jeszcze troje nauczycieli; poczytaj na ten temat TUTAJ].

Co to jest E2?


Microsoft Education Exchange (E2) to doroczna konferencja, podczas której ponad 400 nauczycieli i liderów szkół z całego świata wymienia się doświadczeniem, innowacyjnymi pomysłami i dyskutuje o najnowszych trendach w edukacji.

Czy to oznacza, że całe spotkanie polega na konferencyjnych nasiadówkach i ewentualnym fotografowaniu slajdów? Absolutnie nie i to było dla mnie miłym (choć fizycznie wyczerpującym) doświadczeniem.



Przede wszystkim wyzwanie

Wszyscy uczestnicy E2 zostali podzieleni na zespoły, otrzymali specjalny adres, uprawniający do logowania w narzędziach Microsoft (Teams, OneNote i MinecraftEdu) oraz serię zadań do wykonania.

To wcale nie były łatwe misje. Zwróćcie uwagę na skład drużyn - u mnie byli reprezentanci: USA, Meksyku, Tajwanu, Kuwejtu i fellow (pomocnik oceniający) ze Słowacji.

Na początek mieliśmy zachować czujność podczas objazdowej wycieczki po terenie Paryża. Należało wykonać dziesięć zadań, które nie za bardzo wiem, jak były oceniane, ale robiliśmy podobnie jak pozostałe 46 grup, czyli cieszyliśmy się jak dzieci pstrykając fotki, nagrywając flipy, czy poszukując ludzi w beretach (poza nami). Zapytacie po co? Niektórzy się oburzą, że jak to, w nagrodę pojechali, a nie mają swobody działania, tylko nakazują im biegać po Paryżu i robić jakieś zwariowane zadania? Inni dodadzą, że to "nie licuje z powagą i godnością nauczycielską" - celowo umieszczone w cudzysłowie, gdyż funkcjonuje od jakiegoś czasu jako słowny wytrych i synonim świętego oburzenia. Ten, kto pragnie zaangażować swoich ucznió w działania rozumie, po co takie misje - nauka, to nie encyklopedyczne kucie, a podróż i przygoda. 


Ponownie zwrócę uwagę na skład mojej drużyny. Pozostałe nie były odmienne w doborze reprezentantów. Czy zdarzyłoby się, żeby taki skład osobowy zasiadł do obrad politycznych? Czy mieliby szansę się porozumieć - Amerykanka z Meksykaninem, mieszkanka Kuwejtu i Polka, Polka i Słowaczka, czy stygmatyzowany Tajwańczyk z każdym pozostałym?
~~
To tak, jakby stworzyć na jednej sali miniaturę świata i pokazać, że gdy łączy nas zadanie, nagle okazuje się, że nie ma potrzeby szukać murów, gdyż te przestają mieć znaczenie i nie istnieją, gdyż liczy się właściwie nie cel sam w sobie, a wspólna podróż ku niemu, przygoda w odkrywanie znaczeń i możliwość uzupełniania się. Jedynym problemem jest znalezienie wspólnego języka, zrozumienie swojej roli w zespole i działanie ku wspólnemu rozwiązaniu. Czy to nie mogłoby być pięknym przykładem prostoty w kontaktach społecznych? ~~

Co robiliśmy razem? Biegaliśmy w Paryżu odziani w przedziwne berety (ludzie zatrzymywali się i pytali, cóż to za najazd 300 ludzi w berecikach). Nikt się nie wstydził, nikt nie szukał wymówki, dziewczyny ze Wschodu nakładały berety na swe chusty i nikomu nie przeszkadzało, że wygląda to dziwacznie. Wspólnie szukaliśmy sposobu, jak wykonać zadania, a nasza fellow biegała za nami i dokumentowała. Po południu okazało się, że materiał zgromadzony podczas 3 godzin ma nam posłużyć do stworzenia immersywnej lekcji z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych (tak, tak drodzy nazgule metodyki i dydaktyki: nie znaliśmy wszystkich zadań od razu, nie byliśmy informowani na początku o całości działań, których będzie się wymagać od nas, tak - było nam z tym ekscytująco i dobrze i wcale się nie załamywaliśmy, jak pewnie sądzicie, że od razu nie znaliśmy całej listy wymagań, a nacobezu podawane nam było etapami).

To nie było łatwe zadanie. Wspólnie ustaliliśmy, że najlepiej będzie zrobić misje przy pomocy NPC w Minecraft Edu, z tego powodu cała lekcja przypominać miała serię wirtualnych działań. Kolega z Tajwanu podjął się nauczenia tego, gdyż dla nas wszystkich było to zupełnie nową funkcją (z jednej strony fantastyczną, gdyż umożliwia tworzenie własnych terenowych gier z zaczepionymi zadaniami poza Minecraftem, z drugiej oczywiście ograniczoną, gdyż wymaga posiadania konta edu, co ułatwiono nam, gdyż każda drużyna na czas E2 otrzymała swój login i hasło). Zrobiliśmy Sway połączony z testem w Forms. Jedno z zadań wymagało stworzenia rzeźby w Paint 3D na podstawie zdjęć (mieliśmy ich wiele po naszym przedpołudniowym tripie). Ja zrobiłam zadanie we Flipgrid, gdzie należało nagrać zamówienie posiłku po francusku; można było wykorzystać zrobiony przez nas wywiad, w którym lokalna restauratorka zachęca do spożycia specjału lub wybrać coś z załączonego menu. Przydatny był to tego Translator, specjalna appka stworzona na tę okazję przez Microsoft. Sharon, jako że najlepiej posługiwała się angielskim, wykonywała opisy w OneNote, tworzyła sprawozdanie i kontrolowała, czy nie rozmijamy się z zadaniem.

Drugi dzień, to najpierw seria inspiracji. Obydwie sesje Keynote znajdziecie tutaj:
Następnie kończyliśmy zadania w ekspresowym tempie i wysyłaliśmy w formie zadań przez Teams (tak, tego też trzeba było się szybko nauczyć, jak i eksportowania świata z Minecraft do pliku, czy opisywania kontentu). Ledwie skończyliśmy jedno zadanie, a już zaczynało się drugie, czyli..

Learning Marketplace

Dokładnie 275 osób (niestety, wielu nie dojechało z powodu trudności wizowych) wystawiło swoje poobklejane kartony. Każdy miał tyle samo miejsca i taki sam karton, który otrzymaliśmy pierwszego dnia w recepcji. Każdy przywiózł ze sobą rzeczy, które w przerwach lub nocą w pokoju hotelowym przyczepiał do kartonu, a następnie w określonym momencie należało udać się w wyznaczone miejsce, by tam się ustawić i czekać. Na wice-szefa Microsoftu, na wszelkich zainteresowanych, na znajomych - by im opowiadać, jak wykorzystujemy narzędzia cyfrowe na lekcjach.

Moja lekcja była podzielona na trzy części. W zakresie uczenia mówiłam o korzyściach płynących z:

  • Flipgrid (ćwiczenie mówienia, umiejętności retorycznych, rozpoznawania manipulacji, tworzenia tez i argumentów oraz wprawek medialnych, np. setek do newsów),
  • Sojuszu Edmodo i Office 365 (rezygnacja z papieru, tworzenie prezentacji online, sprawdzanie wypracowań na kopii cyfrowej),
  • Twittera i doskonalenia zawodowego dzięki chatom (w tym #MSFTEduChat).

Slajdy na temat poruszanych treści znajdziecie TUTAJ. Było ciasno i gorąco. Mnóstwo śmiechu i wymiany pomysłów. Mnóstwo zdjęć z vipami (nawet mnie odwiedził Tony Salcito @AnthonySalcito i udało mi się powiedzieć mu w 1.5 minuty, jaki mam pomysł na nauczanie). Przychodziło wielu - brali cukierki, wizytówki, pytali o Flipgrid i Edmodo. W przerwach pochłanialiśmy cudownie miniaturowe przysmaki i rozmawialiśmy o napisach na koszulkach, o przypinkach, o smutkach kolekcjonowanych w pamięci nauczycieli, o niechcianych przeszkodach i przeszkodach chcianych, dzięki którym udawało się przeskoczyć siebie, pokonać strach i znaleźć odwagę.
~~
Mówili, że im czasem ciężko i jak sobie radzą. Pytali o uczniów, o rodziców, o administrację i nagle okazywało się, że jesteśmy jednym umysłem, jednym edukacyjnym rojem brzęczącym jednogłosem. To doświadczenie było bezcenne, niepowtarzalne, zupełnie unikatowe i delikatne w swej ulotności, a jednocześnie tak silne i paraliżujące, gdy pozwoliliśmy sobie na chwilę świadomości, że nic nas nie dzieli, że nie ma dla nas granic i nie ma nikogo, kto miałby moc większą od nas - nauczycieli. ~~


Słuchałam, uczyłam, chłonęłam i uczyłam się

Learning Marketplace odbywał się na zmianę z sesjami ćwiczeniowymi. Można było wybrać różne - ja zdecydowałam się na:

Minecraft Edu -
chciałam zrozumieć, jak ustawiać w grze NPC i tworzyć linki do zadań zewnętrznych; jakie są ograniczenia w tworzeniu i dostępie do światów, jak włączyć uczniów do świata stworzonego przez nauczyciela i jakie komendy są mi potrzebne, by sprawnie poruszać się i tworzyć w Minecrafcie.

Poznałam fantastyczną historię opowiedzianą przez Stéphane Cloâtre @StephaneCloatre, który Minecraft wykorzystał do planowania średniowiecznego miasta - zaczął od wycieczki, potem od skalowania budynków, gdzie uczniowie kodowali każdy klocek zabudowy miasta, następnie przenieśli to na świat Minecrafta i tam stworzyli NPC z zadaniami związanymi z historią miasta i sekretnymi miejscami, do czego podoczepiali zdjęcia. Następnie nagrali dronem film, by zagnieździć go w świecie Minecraft jako jedno z zadań (niesamowite wrażenie!), by na końcu zaangażować uczniów w uczenie i organizację eventu historycznego. Uczniowie zrobili makiety 3D w Paint, wydrukowali je, a nawet przenieśli do VR, gdzie można było popływać w pobliżu miasta, wiosłując wirtualną łódką.


Paint 3D - chciałam się dowiedzieć, jak przenieść stworzone modele trójwymiarowe w rzeczywistość AR i VR. Podczas szkolenia znalazłam lepsze zastosowanie dla tego narzędzia - makiety 3D! Pomyślcie, ile się marnuje czasu, miejsca, materiału na robienie takich makiet z kartonów czy plasteliny, gdy tymczasem możemy je tworzyć wirtualnie, przechowywać i udostępniać, bez obawy o marnowanie zasobów, zatruwanie środowiska odpadami, czy trudności z przechowywaniem kartonowych makiet w wiecznie za ciasnych szafach i nauczycielskich schowkach. Tutorial, jak zacząć, jest tutaj: http://aka.ms/teachertrainingpacks


Skype (połączone z OneNote i Flipgrid) - prowadzącej, czyli niezwykle energetycznej bibliotekarce Karey Killian, zależało na ukazaniu zależności pomiędzy narzędziami, które mają do czegoś służyć, a nie istnieć same dla siebie i być wykorzystywane bezrefleksyjnie. Tak więc OneNote to dla niej miejsce, w którym organizuje swoją pracę (np. ma kalendarz spotkań online, planuje lekcje), a dla uczniów jest przestrzenią gromadzenia materiałów (notatki, zdjęcia, zagadnienia potrzebne do zajęć, pytania do wywiadu). Skype to dla niej możliwość oglądania miejsc, na które jej uczniów nie byłoby stać lub na które trzeba poświęcić za dużo czasu, by się tam dostać - muzeum nauki na drugim końcu US, specjalista antropolog, robiący badania w Peru, dzięki czemu osiąga się odkrywanie zagadkowych miejsc i przestrzeni, inny punkt widzenia, czy przedstawianie wypowiedzi dwóch ekspertów, patrzących na zagadnienie z różnych perspektyw itp. Można zindywidualizować spotkanie, zobaczyć konkrety, być oprowadzonym przez specjalistę, a nie biegać po terenie muzeum ze zirytowanym przewodnikiem, który chce pokazać wszystko w 20 minut. Nie traci się czasu na podróż, a zyskuje czas na pytania i ciekawostki. Z kolei Flipgrid to miejsce na refleksje - np. umieszczenie informacji na temat tego, czego dany uczeń nauczył się podczas spotkania ze specjalistą, ale również przedstawienie własnych odkryć dokonanych w danym temacie przez uczniów, opinie na temat faktów, wnioski z obserwacji przyrodniczych, naukowych, wrażenia z lektury. Na koniec wracamy do OneNote, by kompletować "dziennik naukowej podróży" - bo seria lekcji ma być przygodą po zagadkach, ma być odkrywaniem, z tej też przyczyny prowadząca wprowadza element strategii, gry, przydzielając uczniom role i wprowadzając ich w narracyjną sytuację (np. są podróżnikami, naukowcami, obrońcami zwierząt, antropologami...). To taka drama online połączona ze scavenger hunt - bardzo w moim guście (immersja i inkluzja oraz scaffolding).

Jak bardzo ułatwione jest to we Flipgrid, dowiedziałam się podczas spotkania z twórcami i koordynatorami platformy - zupełnie szaleni ludzie! Otóż, gdy jest się zalogowanym jako edukator, można mieć dostęp do gotowych gridów udostępnionych przez ludzi z całego świata (nazywa się to Disco Library https://admin.flipgrid.com/manage/discovery ) - nie zawsze ma się pomysł na zadanie z wykorzystaniem Flipgrid i tu z pomocą przychodzi zasób współtworzony przez wszystkich użytkowników platformy - coś niesamowitego! Są to pomysły zweryfikowane przez twórców platformy, więc poprawne pod względem merytorycznym. Podczas spotkania i mnie wpadły do głowy dwa ciekawe zadania:
  • Wypowiedzi mitycznych postaci na temat naszego świata
  • TEDtalk postaci literackich
Twórcy Flipgrid zapraszają również na międzynarodowy event "Let's Amplify on International #StudentVoiceDay 🌅" - szczegóły znajdziecie tutaj: http://blog.flipgrid.com/news/studentvoiceday

Co mi pozostało w urywkach, wrażeniach, kadrach i migawkach?
  • Niesamowicie zakręcony szef OneNote Mike Tholfsen https://twitter.com/mtholfsen (do tego nowe opcje narzędzia, jak immersive reader tłumaczenie na różne języki w tym pomoce dla uczniów z dysleksją - inne nowości opisane tutaj: http://bit.ly/2U3ebV8 ),
  • WE Schools - dowiedziałam się o zaletach empirycznego uczenia się w działaniu i pomocy oraz jak wprowadzić to do swojej klasy https://www.we.org/we-schools/
  • Poznałam youtubera Uğur Sarıçam @TheUgurSaricam [tu jego kanał], social-changemakera #Onderful Stephen Eustace @eustace_stephen i influencera Koen Timmers @zelfstudie oraz edukatorkę z RPA, która dała mi regionalną chustę na turban Nomusa Keninda @musakeninda
  • Jadłam i tańczyłam w muzeo-cyrku http://arts-forains.com/
  • Trochę przerażona słuchałam 15-letniej Brianny Gopaul, studentki (!) z Toronto w Kanadzie, która już zawodowo w firmie Xanadu (!) zajmuje się tym, jak rozwiązywać złożone problemy za pomocą komputerów kwantowych,
  • Michael Fleischhacker (z Austrii) zainspirował mnie swoją prostą wypowiedzią na temat prostych działań (choć to, co robi z Minecraftem nie uważam wcale za proste!),
  • Spotkałam na żywo Marjolein Hoekstra, Lindsay Bayne @LBayne i Francisco Texeira @fcotexeira - moich TweetMeet guru,
  • Dostałam w pudełku MicroBit, choć jeszcze nie wiem, jak tego używać.
Inspirujące Flipy:
Czy płakałam?

Tak. Wzruszałam się, gdy szef Flipgrid Joey Taralson @taralson opowiedział historię zastosowania Flipgrid przez nauczycielkę w szkole podstawowej. Bardzo chciała, by jej prawie 90 letnia babcia opowiedziała, co wydarzyło się jej podczas wojny, gdy była w takim wieku, jak obecnie uczniowie wspomnianej nauczycielki. Niestety, staruszka niedomaga i byłoby dla niej wielką trudnością przyjechanie do szkoły i spędzenie tam kilku intensywnych godzin. Nauczycielka poprosiła więc dzieci o nagranie pytań na Flipgrid, a starsza pani odpowiedziała każdemu dziecku (!), nagrywając swoją odpowiedź (tak, teraz właśnie płaczę, a to nie koniec historii). Zgromadzony materiał został wzbogacony o spotkanie ze specjalistami, historykami. Stworzono pamiętniki zdarzeń, wystawę, na którą w końcu udało się zaprosić nie tylko babcię nauczycielki, ale również innych, którzy chcieli pozostawić po sobie ślad, dać swój głos.


Słuchałam przecudownych historii na temat edukacji włączającej, o działaniach w temacie SDG, o prostych problemach i sile współpracy, dzięki której udawało się problemy pokonać. Wszystkie łączyła wiara w to, że potrafimy jako ludzie działać wspólnie. Wychodziłam z głównej sali pełna optymizmu, że przynależę do mega-aktywnej zbiorowości nauczycielskiej, dla której nie ma granic ani technologia, ani polityka, ani finanse. Powinniśmy pamiętać, że my - nauczyciele - sterujemy rozwojem największej korporacji cyfrowej na świecie - Microsoftem. To dla nas i naszych uczniów oni zmieniają swoje produkty, ulepszają aplikacje, dodają funkcjonalności. Czy jest poza nami równie potężna grupa, mająca wpływ na rozwój technologii?

Czego żałuję, czy coś bym zmieniła?

Nie starczyło mi czasu na zdanie MCE - wybrałam szkolenia praktyczne i nie znalazłam chwili, by w spokoju powtórzyć sobie zagadnienia. Cóż, może uda się jeszcze do czerwca wykorzystać voucher.

Dodałabym jakąś platformę do zbierania zadań wykonywanych w Paryżu, by jakoś zorganizować całą grę. Nie za bardzo wiedzieliśmy, czy fellow nas ocenia, notuje gdzieś zaliczenia zadań. Można by to szukanie skarbów zrobić bardziej jak scavenger hunt.

Chciałabym zobaczyć zwycięskie projekty realizowane w ramach challenge'u, by się uczyć, jak zrobić to, co realizowaliśmy z moją drużyną, lepiej.

Na oglądanie (takie swobodne) Paryża nie miałam czasu w żadnym z dni. Zostały mi tylko dwa wieczory, niezapomniane - jazda metrem, wino przy Sekwanie, błyszcząca wieża Eiffla, pełny neonów Moulin Rouge, bluza kupiona w Hard Rock Cafe, ślimaki, cebulowa zupa i jazda Uberem. Nie obejrzałam Notre Dame (żałuję), ani muzeum sztuki nowoczesnej (bardzo żałuję), ale w sumie nie po to tam pojechałam. Może jaszcze kiedyś będzie okazja.


I na koniec bonus. Wzięłam do Paryża koszulki z Kochanowskim, Słowackim i Żeromskim. Mam nadzieję, że ucieszyli się z tego w świecie literacko-pozagrobowym :)

[Zdjęcia użyte w tym wpisie zostały zrobione przeze mnie 1-5.04.2019]


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz