"Łebskie Zabawy" - oto druga odsłona zadań zielonoszkolnych, zgamifikowanych, zorganizowanych w misje, jednym słowem bardzo intensywnych. Przecież są animatorzy, ktoś powie. Można się wylegiwać albo przesiedzieć 90% czasu na plaży, czy w lodziarniach. Owszem, można. Tylko po co?
Przede wszystkim - grupa
Dzieci, szczególnie w starszej podstawówce, wydają się być wzorami samymi dla siebie, nie rozumieją kooperacji, często w rodzinie jest im wmawiana przesadna wyjątkowość i zachęcani są do akcentowania jej. W rezultacie np. nie słuchają komunikatów kierowanych do wszystkich, bądź uważają, że nauczyciel jest na każde ich zawołanie i w danej sekundzie ma być na ich rozkazy. Sądzą, że można przerywać wypowiedź kogoś innego (bo ich zdanie jest najważniejsze), a podczas zajęć głośno krzyczą "Skończyłem!" albo w kółko powtarzają dane pytanie, domagając się uwagi nauczyciela. W grupie zawsze chcą być liderami, torpedują pomysły innych, a gdy nauczyciel kogoś pochwali - w odwecie naśmiewają się z tej osoby na przerwie. Ciche złośliwości, przytyki, szeptane żarciki i powielanie słów rodziców ("Och, on tak naprawdę wcale nie jest zdolny... Udało mu się przez przypadek.... Nie martw się, moim zdaniem nauczyciel się myli.... Ta pani zawsze źle cię ocenia, a ja myślę, że zrobiłeś dobrze.... Ta pani nie zna się na nowych sposobach oceniania.... Szydełkowanie? To idiotyczne... Co ONA znowu nawymyślała...") skutkują frustracją, szczególnie wtedy, gdy przez dwa tygodnie jest się pozostawionym na zielonej szkole "na pastwę" tych strasznych nauczycieli.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misja. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 czerwca 2016
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
