Nie, nie wiem, co Dawid Podsiadło "miał na myśli" i w sumie, skoro piosenka nie ma określonego kontekstu, mogę (mogę?) "czytać" ją przez siebie. Już prawie cisza wyborcza, piątek, ale muszę podzielić się tym, co jak zachłanne korzenie i pędy wrasta we mnie, gdy słucham tego utworu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą normy społeczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą normy społeczne. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 lipca 2020
Ściany się burzą. Nauczyciel przed ciszą.
Autorem tekstu jest mężczyzna rocznik 1993. Zaczynałam szkołę średnią, gdy się rodził.
Nie, nie wiem, co Dawid Podsiadło "miał na myśli" i w sumie, skoro piosenka nie ma określonego kontekstu, mogę (mogę?) "czytać" ją przez siebie. Już prawie cisza wyborcza, piątek, ale muszę podzielić się tym, co jak zachłanne korzenie i pędy wrasta we mnie, gdy słucham tego utworu.
Nie, nie wiem, co Dawid Podsiadło "miał na myśli" i w sumie, skoro piosenka nie ma określonego kontekstu, mogę (mogę?) "czytać" ją przez siebie. Już prawie cisza wyborcza, piątek, ale muszę podzielić się tym, co jak zachłanne korzenie i pędy wrasta we mnie, gdy słucham tego utworu.
sobota, 6 stycznia 2018
Marionetki bez sznurków
Trochę ostrzej, bo drażnią mnie artykuły demonizujące instytucje edukacyjne. Przecież do szkoły dzieci przychodzą w wieku 6-7 lat: przedtem chowa się je w skrzynkach? Nie mają styczności ze światem? Ciągle rozwiązuje się za nie problemy, czy uczy coś robić samodzielnie, za coś być odpowiedzialnym?
Oglądam takie sceny (KLIK) i zastanawiam się, co to dziecko będzie potrafiło? Czy, tak jak opisuje autorka tego artykułu (KLIK), nie będzie w stanie poradzić sobie z niczym, co związane jest ze współdziałaniem w zróżnicowanej grupie? Czy będzie umiało współczuć, rozumieć uczucia innych, miało odwagę wstawić się za kimś?
Na Islandii rodzice podpisują kontrakt ze szkołą, a jednym z punktów jest SPĘDZANIE Z DZIECKIEM DZIENNIE OKREŚLONEJ ILOŚCI CZASU. Piszę drukowanymi, bo dookoła słyszę śmiechy-chichy z tego punktu, a on działa, bo to właśnie o to chodzi w wychowaniu: umiejętność rozmawiania ze sobą, współuczestnictwa w "drużynie"; to sztuka negocjacji, akceptacji, wsparcia.
Zdaniem clickbaitowych, generalizujących zjawisko artykułów, w naszej rodzimej szkole panuje chaos. Autorzy - jak w przypadku wspomnianego i jemu podobnych wypowiedzi - grzmią, że to zjawisko obrazuje bezradność i wolną amerykankę, jednak nie starają się wskazać, co robić.
Zastanówmy się więc wspólnie. Co może być tego przyczyną?
Dlaczego tak trudno naszemu społeczeństwu uświadomić istnienie zakorzenionej, oswojonej i zaakceptowanej wady?
Oglądam takie sceny (KLIK) i zastanawiam się, co to dziecko będzie potrafiło? Czy, tak jak opisuje autorka tego artykułu (KLIK), nie będzie w stanie poradzić sobie z niczym, co związane jest ze współdziałaniem w zróżnicowanej grupie? Czy będzie umiało współczuć, rozumieć uczucia innych, miało odwagę wstawić się za kimś?
Na Islandii rodzice podpisują kontrakt ze szkołą, a jednym z punktów jest SPĘDZANIE Z DZIECKIEM DZIENNIE OKREŚLONEJ ILOŚCI CZASU. Piszę drukowanymi, bo dookoła słyszę śmiechy-chichy z tego punktu, a on działa, bo to właśnie o to chodzi w wychowaniu: umiejętność rozmawiania ze sobą, współuczestnictwa w "drużynie"; to sztuka negocjacji, akceptacji, wsparcia.
Zdaniem clickbaitowych, generalizujących zjawisko artykułów, w naszej rodzimej szkole panuje chaos. Autorzy - jak w przypadku wspomnianego i jemu podobnych wypowiedzi - grzmią, że to zjawisko obrazuje bezradność i wolną amerykankę, jednak nie starają się wskazać, co robić.
Zastanówmy się więc wspólnie. Co może być tego przyczyną?
Dlaczego tak trudno naszemu społeczeństwu uświadomić istnienie zakorzenionej, oswojonej i zaakceptowanej wady?
sobota, 7 lutego 2015
Prawa autorskie i respektowanie norm społecznych
Sprawa wykorzystywania materiałów, szczególnie tych publikowanych w sieci, jest kwestią trudną do uznania przez młodzież. W rozumieniu wielu to, co upublicznione, czyli możliwe do wyszukania przez wszystkich w sieci, staje się własnością ogółu.
W codziennej pracy na lekcji można wykorzystać gotowe lekcje dotyczące mobilnego bezpieczeństwa, albo samemu zorganizować warsztaty korzystania z wolnych zasobów. Właśnie z wyszukiwaniem tych ostatnich uczniowie mają największy problem. Nie bardzo wiedzą, czym jest licencja CC, a gdy już udaje im się odszukać informacje, które wolno im wykorzystać, nie za bardzo wiedzą, jak oznaczyć źródło. Podobnie rzecz się ma z ilustracjami - ich wyszukiwanie przy pomocy Google jest łatwe, jednak nie zawsze wiadomo, czy można ich użyć, nawet na prawie cytatu. Bardzo rzadko użytkownicy oznaczają licencję przy własnych fotografiach, stąd późniejsze nieporozumienia. Jeszcze trudniej uzmysłowić uczniom działanie popularnych miejsc, w których umieszczane są dane bez zgody autorów (np. Chomikuj, CDA). Początkowo niewinne wykorzystywanie sieci p2p, współcześnie również przekracza granice prawa.
W codziennej pracy na lekcji można wykorzystać gotowe lekcje dotyczące mobilnego bezpieczeństwa, albo samemu zorganizować warsztaty korzystania z wolnych zasobów. Właśnie z wyszukiwaniem tych ostatnich uczniowie mają największy problem. Nie bardzo wiedzą, czym jest licencja CC, a gdy już udaje im się odszukać informacje, które wolno im wykorzystać, nie za bardzo wiedzą, jak oznaczyć źródło. Podobnie rzecz się ma z ilustracjami - ich wyszukiwanie przy pomocy Google jest łatwe, jednak nie zawsze wiadomo, czy można ich użyć, nawet na prawie cytatu. Bardzo rzadko użytkownicy oznaczają licencję przy własnych fotografiach, stąd późniejsze nieporozumienia. Jeszcze trudniej uzmysłowić uczniom działanie popularnych miejsc, w których umieszczane są dane bez zgody autorów (np. Chomikuj, CDA). Początkowo niewinne wykorzystywanie sieci p2p, współcześnie również przekracza granice prawa.
![]() |
Zdjęcie opublikowane przez A. Jurkiewicza tutaj, niestety nie wiem,
z jakiej gazety pochodzi. Czy więc wolno mi je tu umieścić?
|
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


