wtorek, 25 sierpnia 2015

Gra bez zahaczki

"Zahaczka", czyli coś, co stanowi bazę, punkt wyjścia. Zarówno wyraz, jak i sposób realizacji tego typu działań na lekcji, obserwatorowi z zewnątrz może się wydawać naiwną zabawą. Tak nie jest :) Poniżej przedstawiam trzy różne sposoby na zgamifikowanie lekcji j. polskiego.


Animowany "Hobbit", czyli "na zahaczkę" [inne tego typu lekcje znajdziesz TUTAJ]

Podstawą do przeprowadzenia lekcji jest treść lektury "Hobbit" J.R.R.Tolkiena (co nie znaczy, że nie może być żadna inna; oczywiście, że może). Zadanie pozwala pominąć żmudne tworzenie planu wydarzeń, które moim zdaniem jest odtwórcze i miałkie. W zależności od tego, jak liczna jest klasa, opracowujemy tyle punktów planu, by wystarczyły do podziału: jeden punkt na grupę trzyosobową. Na zadanie trzeba przeznaczyć przynajmniej dwie lekcje.

 Przed lekcją:
- należy poświęcić kilka przerw na przetestowanie z uczniami aplikacji "PicPac" (dostępna za darmo w Sklepie Play). Wystarczy, by tydzień wcześniej polecić im pobranie narzędzia i pobawienie się nim w domu. Ważne, by sami odkrywali możliwości aplikacji.
- przypomnieć, by uczniowie w danym dniu przynieśli ludziki LEGO czy inne stworki, kredki, pisaki, nitki...
- warto wcześniej zrealizować przynajmniej jedną lekcję, podczas której ukaże się podstawowe techniki filmowe na przykładzie wybranych scen, konieczne jest zwrócenie uwagi na ruch kamery, kadry (w młodszych klasach nie ma potrzeby wprowadzać terminologii, istotne jest wskazanie celu zbliżenia czy panoramy).

Działania podzielone są na trzy etapy:
1.
- na tablicy przypinam pocięte paski planu wydarzeń i wspólnie układamy kolejność (burza mózgów),
- dzielę klasę na grupy trzyosobowe, przedstawiciel każdej grupy losuje numerek,
- numerek odpowiada danemu punktowi planu - teraz już wiadomo, co grupa będzie opracowywać,
- rozdaję każdej grupie po 3 kartki (najlepiej A3),
2.
- zadaniem uczniów jest stworzyć przy pomocy "PicPac" animację poklatkową wydarzenia odpowiadającego ich punktowi planu,
- kartki służą do narysowania tła,
- ludziki są bohaterami,
- należy najpierw przedyskutować w grupie zawartość punktu (co się dzieje, kto bierze udział, który ludzik będzie którą postacią, jaka jest sceneria), na każdym etapie pracy można korzystać z lektury,
- grupa wybiera jednego fotografa i animatorów (żeby stworzyć 1 min. filmiku potrzeba około 70 zdjęć),
- nauczyciel może podpowiadać, jak coś pokazać (np. użycie nitki przy "fruwaniu" smoka), ale niczego nie narzuca, nie krytykuje (jeśli hobbitami są kucyki Little Pony - to trudno).
3.
- składanie filmiku w aplikacji, ustalanie tempa przeskakiwania klatek (można dograć głos, jeśli grupa dobrze zna narzędzie),
- streszczenie wydarzeń w stworzonym fragmencie książki (zapisanie przynajmniej trzech zdań na odwrotnych stronach kartek służących za tło, wykonanie zdjęć),
- przesyłanie (nauczycielowi na email, na wspólny Dropbox lub inaczej),
- wspólne składanie prezentacji (połączenie zdjęć, filmików, stworzenie przekładek w Canva, dodanie muzyki z otwartych zasobów...), oglądanie, komentowanie.

Czego uczą się uczniowie i co w czasie zajęć sprawdzi nauczyciel bez konieczności robienia testów czy sprawdzianów?
- selektywne czytanie, wyszukiwanie informacji w lekturze (czyli też znajomość lektury, wspólne przypominanie sobie faktów, tym samym utrwalanie),
- streszczanie,
- zwrócenie uwagi na elementy świata przedstawionego (np. przy robieniu tła),
- logika układu fabularnego (następstwo faktów),
- wykorzystanie "ruchu kamery", np. przybliżanie serii zdjęć, dynamizowanie przez poruszanie...,
- współpraca,
- cierpliwość.

Grupy:
1. Z Shire do Rivendell
2. Wydarzenia w Esgaroth
3. W Mrocznej Puszczy
4. U leśnych elfów
5. W Samotnej Górze


Droga do skarbu, czyli bez zahaczki

Jest to trudniejsza metoda, jej punkt wyjścia może stanowić treść lektury, ale nie jako baza do pracy, a inspiracja i późniejsza wskazówka do realizacji zadania. Inaczej niż w poprzedniej metodzie, lektura nie stanowi bezpośredniej pomocy przy wykonaniu zadania.
Opisane przeze mnie poniżej zadanie zrealizowane było po przeczytaniu i omówieniu książki Z. Nienackiego "Pan Samochodzik i Templariusze". By utrwalić treść lektury, uczniowie sami robili dla siebie nawzajem krzyżówki i sądzili, że na tym związki z lekturą się skończą.

Gdy upewniłam się, że uczniowie rozumieją tekst Nienackiego, wiedzą, czym jest powieść przygodowa i potrafią wyjaśnić cel odniesień w tekście do czasów średniowiecza, wyjęłam z całej lektury wyłącznie jeden motyw: poszukiwanie skarbu i na tym oparłam następne działania.
Dlaczego własnie ten element? Generuje on mnóstwo emocji, dzięki czemu uczniowie, choć wydaje im się, że się wcale nie starają, to są aktywni, twórczy, przedsiębiorczy, pomysłowi.

Zadanie ma kilka etapów. Tego typu działania staram się robić w stylu "zagadki", czyli nie wyjaśniam na wstępie, ani co będzie finałem działań, ani czego uczniowie się nauczą, ani nawet jakie będą kolejne etapy pracy (tak, wiem, metodycy są w tej chwili oburzeni i już dalej nie czytają...). Pozwalam uczniom myśleć, że biorą udział w swojego rodzaj misji, tym sposobem każdy kolejny etap jest dla nich zaskoczeniem (często dla mnie również, gdyż w trakcie pracy uczniów nad daną częścią zadania wpadam na lepszy pomysł, iż miałam na wstępie, nie daje jednak po sobie poznać i udaję, że taka ma być, a oni dotąd się jeszcze nie zorientowali, że części ich pracy to moje przemyślenia ad hoc). Zasadą nadrzędną jest "łączenie sprawności" - wyjaśnię to później, gdy będę omawiać zadanie.

Mapa
Uczniowie zostają podzieleni losowo. Każda grupa podczas pierwszej lekcji opracowuje kolejne zadania, rysuje mapę, a na przerwach roznosi zagadki (logistycznie jest to trudne: warto wykorzystać taki moment, w którym np. jeden nauczyciel przypilnuje roznoszących polecenia i zagadki, a inny zostanie w klasie z resztą uczniów). Zadania mają formułę podchodów - na start jest zadanie początkowe, następnie mapa ma służyć do odszukiwania kolejnych (można też z niej zrezygnować, polegając tylko na precyzyjnie sformułowanych poleceniach rozmieszczanych w sekretnych miejscach w szkole). Uczniowie mogą stosować zagadki, rymowanki, skojarzenia, aluzje, przedmioty, czyli cokolwiek im wpadnie do głowy, byleby wskazówki  były jasne, logiczne i prowadziły do skarbu.

Szukanie
Podobnie jak powyższy, ten etap również jest trudny logistycznie (poza tym nauczyciel jest już trochę spocony bieganiem za drużynami). Szukanie ma określoną formę: jeden z uczniów, który ma najlepiej naładowaną baterię w telefonie, ma za zadanie relacjonować cały przebieg poszukiwań, mówić o wszystkim, co robi drużyna, co widzi, co znajduje, czego szuka, czy się myli itp. Nauczyciel (dla bezpieczeństwa) biega z drużyną, która dostaje do odszukania skarb ukryty przez inny zespół. Dla ułatwienia (i bezpieczeństwa) warto umówić się z uczniami, że np. nie planują etapów poza budynkiem, w danym sektorze, czy zadania nie wymagają np. czołgania się (zależy od wieku uczniów i rozsądku nauczyciela itp.). Dla zewnętrznego obserwatora szukanie skarbów przez drużyny wygląda dość zabawnie: jeden ciągle mówi do komórki, biegają, spierają się, próbują odszukać kolejną wskazówkę, cieszą się ze skarbu (narysowanego na kartce, zrobionego z piasku, ciasteczka...), kolekcjonują jakieś ścinki (tak, jedna z drużyn na to wpadła, że można tak, jak w questach w grach zbierać po kolei przy każdej zagadce coś, a pod koniec te elementy złożone razem dają ostatnią podpowiedź). Ten etap jest skończony, gdy wszyscy odszukają skarby i nauczyciel upewni się, że każda drużyna ma nagrane na komórce to, co robili. Nauczyciel prosi, by na następna lekcję mieli swoje nagrania, zeszyty, powieść Nienackiego i zeszyty ćwiczeń.

Pisanie

Dopiero teraz okazuje się, do czego to wszystko było potrzebne. Zespoły zostają w tym samym składzie, wyciągają komórki, a zadanie wykonują w jednym wybranym zeszycie (mogą w nim pisać na zmianę, by było uczciwie, ale sami o tym decydują). Polecenie nie jest łatwe. Komentarze: "Ojej, to do tego było potrzebne!" są bardo zabawne :)




Zadanie polega na przerobieniu nagranej relacji (wzbogaconej własnymi wspomnieniami) z poszukiwania "skarbu" w szkole na opowiadanie osadzone w czasach średniowiecznych. Część elementów trzeba wymyślić, np. skąd w ręce "złodziei" wpadła mapa. Ważne jest stylizowanie tekstu (w tym celu uczniowie mogą korzystać z internetu oraz... tak, dopiero w tym momencie przydaje się lektura). Pozostawiamy uczniom dowolność w sprawie typu narracji, zwrócić należy jednak uwagę, że to nie ma być sucha relacja zdarzeń (czyli nie opis sytuacji), a opowiadanie, więc muszą przedstawić również miejsce, w którym rozgrywa się akcja. W celu utrudnienia pracy konieczne jest użycie elementów spójności (ćwiczonych na wcześniejszych lekcjach - teraz przekonamy się, czy uczniowie potrafią je stosować). Jako element dodatkowy podpowiadamy, że można tworzyć dialogi.

Należy uczniów uprzedzić, że praca jest oceniana (a dialogi są często pułapką interpunkcyjną). Zanim uczniowie zaczną pracę, wypisuję im kryteria oceny na tablicy. Jak wygląda praca nad zadaniem? Skupieni nad cicho włączoną komórką najpierw w punktach przygotowują sobie plan, co się zdarzyło, potem odsłuchują po kawałku i zastanawiają się, jak to przenieść w czasy średniowiecza (ogólnie, obserwując uczniów, nauczyciel ma mnóstwo frajdy, gdy słyszy o pijanym rycerzu krzyżackim w karczmie, czy przerobieniu pani sekretarki szkolnej na maga zamkniętego w lochach, który zdradza sekretną wskazówkę...).

Co robi wtedy nauczyciel?
Pomaga skonstruować zdanie z użyciem spójnika bądź przyimka - gdy grupa zgłosi trudność. Na pytanie, czy "most zwodzony" liczy się jako jedno słowo, odpowiada, że tak. Inspiruje do poszukiwania w książce (np. opisu zamku w Malborku, uzbrojenia rycerskiego, tytulatury...), podpowiada, że słowa dawne mogą pochodzić z różnych dziedzin. Wyświetla w widocznym miejscu plakat z podpowiedziami, co musi znaleźć się w opowiadaniu. Na końcu sprawdza i omawia prace.




Patatajanie na żulowym polu, czyli Larp

Zadanie jest realizowane w połowie na świeżym powietrzu, dlatego konieczne jest wcześniejsze zorganizowanie miejsca. W moim przypadku jest to prosta sprawa, gdyż 5 metrów od szkoły za ulicą jest pas nieużytków (od wielu lat niedopilnowanych, niewykorzystywanych, niemożliwych do odkupienia - PKP strzeże zaborczo swej niszczejącej własności), nazywanych przez moich uczniów (wiem, niegrzecznie troszkę) "żulowym polem". Mimo swej nieatrakcyjności, doskonale nadaje się do tego zadania: przestrzeń, krzaczki, trawy.

Przygotowanie

Klasę dzielimy na dwie grupy. Jedna z nich odpowiada za Zbyszka z Bogdańca, druga za Wiedźmina Geralta. Uwaga, można bazować na treści gry (filmu nie polecam z powodu jego wątpliwej jakości artystycznej i niewielu odniesień do umiejętności i warsztatu samego wiedźmina), nie jest konieczne przeczytanie którejś części sagi - choć w przypadku moich klas uczniowie byli po lekturze kilku opowiadań i tomu "Krew elfów", co dostarczyło im niezbędnej wiedzy. Jeśli "Krzyżacy" nie są omawiani w całości, należy (podobnie jak w przypadku, jeśli wybrano inną postać, a uczniowie całości utworu nie znają) zapewnić dostęp do źródeł (można wrzucić do dokumentu Google i na lekcję przygotować kod qr z linkiem, lub przesłać na wspólną platformę, z której uczniowie potrafią korzystać - to nie czas, by uczyć narzędzia, sięganie do źródeł musi być procesem naturalnym, szybkim).

Zadaniem grup na tym etapie jest:
- wybór spośród siebie głównego bohatera (czyli Zbyszka i Geralta),
- przygotowanie ubioru dla postaci (w tym zbroi),
- wykonanie konia,
- przygotowanie, na podstawie tekstów literackich i wszelkich źródeł, planu treningu rycerza i wiedźmina (w przypadku Geralta można posłużyć się opisem urządzeń przedstawionych w "Krwi elfów" - trening Ciri w Siedliszczu; w "Krzyżakach" nie ma ukazanego, jak ćwiczył Zbyszko, gdy był giermkiem, dlatego warto skorzystać z beletrystyki, np. na temat Zawiszy Czarnego LINK TUTAJ ),
- przygotowanie urządzeń to treningu (ścieżka treningu) - warto wskazać, że powinna mieć ni mniej ni więcej, ale np. trzy machiny/przystanki, by było sprawiedliwie.
- wybrani na "głównych bohaterów" musza mieć przećwiczony swój trening i umieć powiedzieć coś o sobie.

Dajemy uczniom czas na wykonanie zadań (w zależności od ich umiejętności i zgrania - od tygodnia do dwóch).

Combat
Jeśli mamy taką możliwość, to polecam spotkanie się z uczniami po południu (przynajmniej dwie godziny). Można ten pomysł wykorzystać jako projekt edukacyjny i finał zrealizować podczas happeningu historycznego czy dnia projektów.
Zbieramy uczniów na "polu" i dajemy im czas, by rozstawili swoją ścieżkę/przestrzeń treningową. Następnie bohaterowie danych grup dokonują prezentacji samych siebie, swego konia i oręża, po czym przystępują do demonstracji treningu. Tylko od grup zależy, jak to zrealizują - czy ktoś będzie komentował, a bohater np. podnosił ciężary, czy fechtował się z mistrzem szermierki, czy przygotują plansze... ważne, by zaprezentować :)
Po tej części następuje etap najtrudniejszy: drużyna przeciwna musi powtórzyć trening na ścieżce swojego "konkurenta". To zadanie wychodzi fantastycznie z widownią, która dopinguje biednego wiedźmina, by kopią strącił dynię, czy oklaskuje obciążonego w nadmiarze Zbyszka, by sobie dał sobie radę z wiatrakiem czy wahadłem. Z widowni można wybrać jury, które oceni, jak bohater poradził sobie z zadaniem. Ogólnie powinno ono wywołać mnóstwo śmiechu.

Co robi nauczyciel?
- pilnuje bezpieczeństwa,
- podpowiada, udostępnia źródła,
- kontroluje zaangażowanie w realizację zadania (osoby, które się nie włączyły w działania, powinny być ocenione dużo niżej),
- daje jasne wskazówki co do oceny (za co i ile konkretnie punktów, z tym, że występ powinien stanowić procentowo najwięcej w całej ocenie),
- pilnuje kultury rywalizacji,
- świetnie się bawi i pozwala uczniom na flow.

Co ćwiczą uczniowie?
- jak w przypadku każdego projektu - przede wszystkim umiejętności pracy w zespole, podziału zadań, planowania,
- czytania ze zrozumieniem, wyszukiwania informacji, wizualizacji tekstu, tworzenia elementów realnych na podstawie opisu w utworze,
- wykorzystania wiedzy o epoce, stylizacji wypowiedzi (przy prezentacji),
- prezentowania swojej pracy, opanowania tremy,
- czerpania radości ze wspólnej zabawy,
- zdystansowania się do sztucznie ukonstytuowanej (jakimś fatalnym uzusem) powagi w odniesieniu do lektur szkolnych,
- czerpania radości z pracy,
- kultury rywalizacji.

Dopiero kilka miesięcy po zrealizowaniu tej lekcji dowiedziałam się (przypadkowo), że taka metoda ma swą nazwę - larp. Dla wyjaśnienia film poniżej:




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz